Tropikalna przygoda cz. 1

Blonde

Tropikalna przygoda cz. 1
Cale opowiadanie jest tylko literacka fikcja i moja fantazja, ale… zastanawiam sie, ilu z nas, facetów, nie marzylaby sie taka wlasnie przygoda – zatem milego czytania…

Rozdzial I

Szalenczy swiergot ptaków powoli wybudza mnie ze letargu. W glowie huczy mi jakby pracowal w niej mlot parowy, potworny szum w uszach i ból w potylicy. Czuje, ze kazda kosteczka mojego ciala boli mnie jakby przepuscil mnie ktos przez wyzymaczke. Ciezko mi jest oddychac. Na twarzy czuje jakas szmate, która cuchnie nie wiadomo jakim wstretnym zapachem. Chce zdjac te szmate, która lezy na mojej twarzy. Niestety. Czuje, ze moje rece leza rozkrzyzowane i mocno zwiazane w nadgarstkach… to samo czuje w nogach. Potrzasnalem glowa, próbujac pozbyc sie obrzydliwego duszacego zapachu, który wwierca sie do mojego nosa. Po kolejnej próbie udaje mi sie. Rozgladam sie wokolo i widze, ze jestem w jakiejs obskurnej chacie, leze na ziemi z rozkrzyzowanymi rekoma i nogami. No i oczywiscie nago. W glowie jeszcze bardziej mi dudni i huczy, jakby stado rozszalalych sloni próbowalo przejsc na jej d**ga strone. Po kilkunastu próbach uwolnienia sie z krepujacych mnie wiezów rezygnuje. Leze, oczekujac z niepokojem na to, co nastapi. W oddali slysze glosna rozmowe w nieznanym mi jezyku, ale domyslam sie, ze to jakies tubylcze narzecze.
Nie wiem, ile juz czasu spedzilem w tej niewygodnej pozycji. Czuje zdretwiale rece i nogi, w ustach mam „pustynie” w przenosni i naprawde. Potwornie chce mi sie pic.
Nagle uchyla sie zaslona wejscia do chaty i widze glowe, która przypatruje mi sie z uwaga. Nie jestem w stanie rozróznic, czy to kobieta, czy to mezczyzna. Glowa znika za zaslona i slychac, jak cos tam krzyczy. Do chaty wchodzi starsza kobieta, niosac ze soba duzy lisc bananowca i jakis plastikowy pojemnik. Kuca obok mnie i pokazuje na migi, ze da mi pic. Ochoczo otwieram usta, czekajac na chocby lyk wody. Wlewa mi ten plyn wolniutko w otarte usta. W pierwszej chwili nie orientuje sie, co to jest, najwazniejsze, ze jest mokre, by po chwili przyjemnosc zamienila sie w pieklo – pali mnie gardlo od tej cieczy. Co ona mi daje do picia, do cholery, ta stara wiedzma – mysle, ale jednoczesnie znika potworna suchosc w ustach, rece i nogi jakby zaczynaly mniej bolec… co jest, co sie dzieje. Stara wiedzma tymczasem nabrala garsc jakiejs papki z liscia i wepchnela mi do ust. Chcialem to wypluc, nauczony niedawnym doswiadczeniem z plynem, ale stara uprzedzila moje zamiary. Dlonia zatkala mi usta, mocno ja zaciskajac na mojej twarzy. Rad nie rad polknalem. Nie bylo najgorsze to cos. Znowu chciala wlac mi tego plynu, ale kiwalem glowa we wszystkie strony, wiec zrezygnowala, wzruszajac przy tym znaczaco ramionami. Nabrala kolejna porcje papki z liscia i wypchnela mi ja do ust. Tym razem nie staralem sie tego wypluwac, wiec stara szykujac kolejna porcje d**ga reka drapala sie po swoich wysuszonych i obwislych cyckach. Dopiero teraz dostrzeglem, ze ta stara wiedzma byla zupelnie nago, pomijajac wiszacy naszyjnik z zebów jakiegos zwierzaka.
Do chaty weszly kolejne osoby. Tym razem byl to stary, pomarszczony jak bibula facet, a wraz z nim weszla takze duzo mlodsza kobieta. Nie sililem sie, zeby okreslic jej wiek. Bylo mi to obojetne. Oboje byli nago, jedynie mezczyzna mial na glowie cos w rodzaju korony uplecionej z roslin, a w reku trzymal cos jakby miotelke. Mloda kobieta byla naprawde ladna, co dostrzeglem mimo panujacego w chacie pólmroku. Stali tak przypatrujac mi sie badawczo.
– Ty byc dobra facet – odezwala sie do mnie lamana angielszczyzna kobieta. – Wódz byc dobra, dac pic i papu… Ty sluchac wódz, ty miec dobrze, ty byc wolny…
Szarpnalem rekami i nogami.
– Ladne mi byc wolny… jestem spetany jak zwierze…
– To dla dobrze ciebie – powiedziala. – Ty sluchac, ja mówic, ty robic to i byc dobrze!
Zamilklem, bo cóz mozna powiedziec lezac na ziemi, bedac spetanym, na dodatek nie wiedzac, gdzie teraz jestem. Ona kontynuowala swój wywód:
– Ty byc niewolnik, my zobaczyc, jak dobrze ty – tu zastanowila sie chwilke – samiec, ty lezy spokój, Mguwa zobaczy i mówic mi, a ja mówic wódz…
Stara wiedzma, czyli domyslilem sie, ze to ona jest Mguwa, zmienila pozycje na mojej klatce, siadajac tylem do mnie. Widzialem jej pomarszczona skóre na plecach i dupie. Schylila sie i poczulem, jak lapie mnie za kutasa. Mietolila go chwile w dloniach, zsunela napletek, schwycila mocno w garsc kutasa, scisnela go az do bólu i podciagnela w góre, cos tam zagadala do swoich, nadal siedzacych z boku i bacznie sie przygladajacych jej poczynaniom. Puscila go, by ponownie zrobic to samo. Czulem, ze mój kutas, mimo tego, iz bylem w niewoli, przykuty do ziemi sznurami, a na piersiach siedzialo mi jakies stare straszydlo, jednak lekko napecznial. Stara cos tam po swojemu znowu powiedziala, a obserwatorzy pokiwali glowami. Teraz schwycila mnie za jadra, przemieszala nimi w worku, ujela worek od dolu i podciagnela w góre, jakby wazac w dloni ich ciezar. Trwalo to dluzsza chwile nim uwolnila je ze swojego uscisku. Pogadala do siedzacych i podniosla sie ze mnie. Zobaczylem jej dupe i wielka cipe w calej okazalosci. Miedzy jej udami wisialy dlugie faldy jej warg sromowych, które blyszczaly od wyciekajacego z niej sluzu. Nawet zdazylem zauwazyc, ze wielka kropla wisiala przy samym koncu jej cipy (nie moge tego inaczej pokreslic, gdyz jej cipka byla tak samo pomarszczona i sucha jak reszta ciala).
– Ty byc dobra samiec – odezwala sie ponownie mloda kobieta – Mguwa mówic, ty byc dobry, ale ty miec malo potrzeba… my pomoc ty i ty byc super dla nas.
Nie wiedzialem, co to wszystko znaczy, co dalej ze mna zrobia. Wszyscy wyszli, zostawiajac mnie samego. Tak lezac zastanawialem sie, jakim sposobem sie tutaj znalazlem. Mózg, mimo potwornego bólu, pracowal na wytezonych obrotach, starajac sie odtworzyc wydarzenia poprzedzajace obecne moje polozenie. Pamietam, ze na trzeci dzien mojego pobytu zorganizowana byla wycieczka fakultatywna do pobliskiej wioski tubylców. Ugoszczono nas wszelakim ichniejszym dobrem, jednakze wiekszosci z nas nie smakowaly ich potrawy… ale turysta zaplacil, turysta musi zobaczyc, turysta musi spróbowac. Byly pokazy tanców, ognisko itp., jak to na takich wycieczkach. Niezdrowa sensacje wzbudzil szczególnie jeden taniec tubylek – wokól ogniska tanczyly zupelnie nago, a poswiata od plonacego ogniska rzucala na ich ciala niepokojace blyski. Pelni wrazen wrócilismy do naszego hotelu. I tradycyjnie – kilka drinków lub brandy, prysznic… a zmeczenie oraz alkohol bral góre ukladajac chyba kazdego w pozycji horyzontalnej w jego lózku.
Przypominalo mi sie, ze nie moglem zasnac – ta ilosc wrazen i obrazów obejrzanych podczas wycieczki klebila mi sie w glowie skutecznie odganiajac sen. I chyba dobrze po pólnocy wreszcie zasnalem. Snilo mi sie, ze jestem na powrót w tej wiosce, ze na sile wciagaja mnie do tego szalenczego tanca wokól ogniska, poja jakims napojem, po którym swiat zaczyna mi wirowac… robi mi sie coraz bardziej duszno, wrecz czuje przez sen, ze mam zakryta glowe jakas szmata. Chce sie wyrwac z trzymajacych mnie w zelaznym uscisku rak… nie moge… przebudzam sie. Nadal czuje na twarzy te szmate, która uniemozliwia mi spojrzenie wokolo i tamuje swobodny oddech, czuje rece trzymajace mnie i nagle czuje uderzenie w glowe jakims narzedziem. Zaczyna ogarniac mnie ciemnosc, a po chwili zapadam w nicosc… I dopiero ptasi swiergot zaczal mnie ocucac.
No tak – wszystko stawalo sie jasne: zostalem porwany, ale przez kogo, w jakim celu, gdzie teraz jestem – tyle pytan klebilo mi sie w glowie, na które, niestety, nie znalem na chwile obecna odpowiedzi. Moje rozmyslania przerwalo wejscie do chaty, w której bylem uwieziony, staruchy Mguwy i jeszcze jakichs trzech nieznanych mi kobiet w podobnym wieku do staruchy i tak samo pomarszczonych i wysuszonych afrykanskim sloncem. Mguwa tradycyjnie siadla okrakiem na moich piersiach. Czulem jak jej mokra cipa dotyka mojego ciala. Schwycila moja twarz w zelazny uscisk swoich koscistych palców, podczas gdy pozostale trzymaly mnie za rece i nogi. Starucha cos mamroczac pod nosem d**ga dlonia pokazala mi na migi, zebym sie nie ruszal. Poczulem, ze pozostale kobiety przecinaja krepujace moje konczyny wiezy. Lecz ja nie mialem sily sie ruszyc – jedna trzymala mnie mocno za kostki u nóg, pozostale kleczaly na moich przedramionach. Nie mialem ochoty na jakakolwiek szarpanine… wolalem poczekac na rozwój wypadków i wtedy przedsiewziac kroki, które uwolnia mnie od niewoli.
Stara nachylila sie do mnie, dotykajac mnie swoimi niby-cyckami, bo jak inaczej nazwac dwie zwisajace skórki z brodawkami, i pokazala na migi, zebym otworzyl usta. Otwarlem, a ona znowu wsadzila mi palcami do ust jakas papke. „Chca mnie utuczyc” pomyslalem, ale wolalem sie nie sprzeciwiac. Dostalem kilka porcji i na koniec cos do picia. Ohydztwo, ale w glowie zaczelo przyjemnie szumiec i caly ból kosci minal jak za dotknieciem czarodziejskiej rózdzki. Kolowalo mi sie w glowie i czulem sie, jakbym nie byl w swoim ciele. Tymczasem pozostale trzy babsztyle puscily moje rece i nogi i zaczely polewac mnie jakims plynem, rozsmarowujac go pieczolowicie po calym ciele. Masowaly jednoczesnie kazdy miesien. A kiedy zeszly nizej z tym masazem, dluga, bardzo dluga chwile smarowaly i masowaly mojego kutasa. Nie wiem, czy to wplyw masowania, czy tez owej papki i plynu spowodowal u mnie erekcje. Czulem, ze mój kutas chce peknac „w szwach” – taki zrobil sie twardy i gruby. Nigdy wczesniej nie doswiadczylem takiego uczucia.
Kiedy juz nasmarowaly mnie calego tymi mazidlami, wziely mnie pod pachy, pomagajac wstac i wyprowadzily na zewnatrz… podprowadzily do plonacego wielkiego ogniska, przy którym siedzial wódz i ta niby-tlumaczka.
– Ty siadac i patrzec – odezwala sie do mnie – ty widziec taniec bumsi-bumsi – i wskazala mi miejsce obok siebie i wodza.
Trzy staruchy usadowily sie tuz za mna i wydawalo mi sie, ze pilnuja mnie, abym nie czmychnal im z tej imprezy. Podano mi czarke z jakims napojem i pokazano mi na migi, ze mam pic. Ale wczesniej osoba podajaca mi czarke wylala czesc napoju na mojego sterczacego w najlepsze penisa. Nie mialem wyboru, poza tym naprawde bylem spragniony. Rytmiczny odglos bebnów wybijajacych jakis upajajacy rytm spowodowal, ze na plac wokól olbrzymiego ogniska wyszlo kilkanascie kobiet w kwiecie wieku, z olbrzymimi piersiami, wielkimi brzuchami, obfitymi biodrami i masywnymi udami. Zaczely przytupywac rytmicznie, wzniecajac tumany kurzu. Nie mialy nic na sobie, byly calkiem gole, a ich ciala, na pewno wysmarowane jakimis olejkami, lsnily w poswiacie ogniska. Ich wielkie piersi podskakiwaly i kolysaly sie na rózne strony, przeczac swoimi ruchami ich wytupywanemu rytmowi. Patrzylem na to i z coraz wiekszym zainteresowaniem przygladalem sie ich tancowi. Widok tylu nagich cial, swiecacych sie w blasku ogniska, ekstatyczne dzwieki bebnów spowodowaly, ze moja meskosc byla nadal pelni zycia. Moja „tlumaczka” nachylila sie do mnie i powiedziala:
– To byc taniec mamama… same duze kobieta taniec – i spojrzala w dól – i widac ty podoba sie mamama – i usmiechnela sie, by pochylic sie do wodza i cos mu tam poszeptala do ucha.
Wódz spojrzal sie w moim kierunku i kiwnal potakujaco glowa. Powiedzial cos tlumaczce, a ta odezwala sie do mnie:
– Wódz byc happy, wódz dobry widziec ty podoba nasz taniec – i wskazala palcem na mojego juz normalnie stojacego kutasa. – Ty byc dobry ludzie, ty byc wielki bum-bum.
Nie wiedzialem, co znacza te ich okreslenia, cos mi sie kojarzylo z czyms tam, ale tak to juz bywa, kiedy trafia sie miedzy ludzi, którzy posluguja sie tylko sobie znajomym jezykiem i slowami.
Taniec nagich poteznych kobiet przybieral na szybkosci, pograzajac je w jakims ekstatycznym transie… tanczyly dla siebie tancem pelnym erotyzmu, wyuzdania i perwersji. Ich nagie ciala polyskiwaly w blasku plonacego ogniska, z ich gardel wydobywaly sie dziwne charczenia i pomruki. Nagle zatrzymaly sie wszystkie jak na komende i wydaly z siebie potezny okrzyk, kucajac jednoczesnie, a niektóre z nich, naciagajac swoje krocza w góre oddawalo na ziemie mocz. Dziwne to bylo wszystko dla mnie, niepojete, a zarazem ekscytujace, takie pierwotne i dzikie.
Wódz podniósl sie ze swojego siedzenia, obszedl caly okrag poteznych kobiet stojacych bez ruchu wokól ogniska. Niektóre uderzyl trzymana w reku miotelka. Powrócil na swoje miejsce, a naznaczone miotelka kobiety przysiadly sie obok wodza i zaczely dotykac go dlonmi. Bylo ich chyba z dziesiec. Wódz ginal miedzy ta góra kobiecego miesa szczelnie go otaczajacego. Niektóre masowaly mu jego dlugiego penisa, inne mietolily jego obwisly worek z jadrami. Co chwile tez któras z nich nachylala sie i ssala jego meskosc. Robily to widac bardzo skutecznie, bo wodzowa „dzida” podniosla sie i teraz sterczala w calej okazalosci – trzeba przyznac, ze mial niezlego „zaganiacza”.
Tlumaczka przysiadla sie blizej mnie i zaczela mówic:
– Dzisiaj byc noc przed nasze swieto mlode kobiety, one teraz przyjsc i miec taniec do rano… jutro one juz nie byc dziecko, one byc jutro kobieta, one robic to, zeby byc potem matka – i podala mi kolejna czarke, oczywiscie wylewajac troszke plynu na mojego kutasa,
A on sterczal sobie dalej niefrasobliwie. Nie czulem podniecenia, no moze jak wielkie kobiety tanczyly to troszke, ale teraz, kiedy ucichla wrzawa wokól ogniska, powinien sila rzeczy opasc. A tu nic. Zastanawialem sie, czy nie jest to moze wplyw tego napoju, który smakowal jakimis ziolami, no i mial ciut alkoholu w sobie. A moze to polewanie z czarki tak na niego dzialalo.
– Powiedz mi – zwrócilem sie do tlumaczki – dlaczego moja meskosc jest ciagle twarda – i pokazalem palcem w jego kierunku… i co ja pije za napój?
– To byc dobra pic dla ciebie… ty miec sila w nim – i wskazala na mojego kutasa.
Tracila mnie w ramie, wskazujac kierunek w ciemnosci. Popatrzylem. Z ciemnosci zaczely wylaniac sie mlodziutkie dziewczeta. One takze byly calkowicie nago, takze blyszczaly sie w blasku ogniska. Jedynie na glowach mialy uplecione wianki z lisci, a na twarzach wymalowane jakies róznokolorowe esy-floresy. Wódz skinal swoja miotelka i beben zaczal wybijac rytm, a w jego takt mlode dziewczyny zaczely powolny taniec wewnatrz naszego kregu dookola plonacego ogniska. Tlumaczka pochylila sie w moim kierunku i powiedziala:
– Ty patrzy, one miec pierwszy taniec, pierwszy raz, to ich swieto… potem juz nie miec tak samo, potem miec ciezko… dzisiaj ich zabawa… jutro ich wazny dzien, a ty jutro byc ich mzimu… ty patrzec i pic – mówiac to podala mi kolejna czarke z napojem wczesniej wylewajac niewielka ilosc jej zawartosci na mojego caly czas bedacego w wzwodzie kutasa – ja patrzy i ja widzi ty byc dobry mzimu – i usmiechnela sie promiennie odslaniajac bielutkie jak snieg zeby.
Nie wiedzialem, co to wszystko ma znaczyc, ale poddalem sie temu nastrojowi i patrzylem na taniec mlodych dziewczat. Poza tym, to nie znalazlem jeszcze sposobu na ucieczke z tego miejsca, a przede wszystkim nie wiedzialem, gdzie sie znajduje i jak daleko jest do mojego hotelu. Pewnie tam juz mnie szukaja i zastanawiaja sie, co sie ze mna stalo. Po jakiejs godzinie obserwacji i wychyleniu paru kolejnych czarek z napojem, który notabene zaczal mi coraz bardziej smakowac, tlumaczka zwrócila sie do mnie i powiedziala:
– Ty idzie spac, ty jutro miec sila – i skinela w kierunku siedzacych za mna kobiet.
Cztery z nich natychmiast wstalo i podnioslo mnie swoimi silnym rekami w góre, i trzymajac mnie caly czas pod ramiona zaprowadzily do chaty, lecz nie tej, w której bylem przywiazany, ale do okazalszej. Byla w niej nawet podloga sklecona z zerdzi, i o dziwo nawet miala poslanie zrobione z lisci palmowych. Pokazaly mi, zebym sie polozyl i uczynily gest nakazujacy spanie. Z ochota polozylem sie, gdyz wrazenia calego dnia, moja wczesniejsza niewygodna pozycja ze skrepowanymi rekoma i nogami nadszarpnela moje sily. Nie czulem sie wykonczony fizycznie, ale psychika ciut szwankowala. Przez chwile zastanawialem sie, czy to nie przypadkiem wplyw napoju, który mi ciagle serwowano. A kiedy juz w miare wygodnie sie umoscilem na legowisku, natychmiast zasnalem.
Przebudzalem sie parokrotnie w nocy, slyszac dudnienie bebnów i pohukiwania tanczacych dziewczat. Pomyslalem sobie, ze skoro sa zajete uroczystoscia, to moze uda mi sie uciec, lecz patrzac w strone wejscia do chaty porzucilem te mysl – dwie potezne kobiety siedzialy u jego wejscia i co rusz któras z nich spogladala w moja strone, pilnujac mnie jak jakas ich wazna persone lub skarbiec.
Obudzilo mnie szturchanie w ramie. Nade mna stala wielka tubylka i ruchem dloni pokazywala, ze mam wstawac. Rad nie rad wstalem. W glowie troche mi sie krecilo, ale wsparty pod ramiona przez dwie kobiety zostalem poprowadzony do strumyka, gdzie czekalo jakies dziesiec kobiet. Wprowadzily mnie na srodek strumyka i kobiety obstapily mnie wokolo i zaczely polewac zaczerpnieta tykwami woda i szorowac cialo jakimis roslinami, które wydzielaly przyjemny, kojacy zapach, a jednoczesnie lekko sie pienily. Pieczolowicie, miejsce przy miejscu bylem myty przez kobiety, co nie powiem, podobalo mi sie, bo nie pomijaly zadnego skrawka mojego ciala, a szczególnie dlugo myly czlonka, co oczywiscie skonczylo sie tym, ze moja maczuga podniosla sie ze zwisu do gotowosci bojowej, co skwitowaly okrzykami radosci i promiennymi usmiechami. Kiedy skonczyly wytarly mnie do sucha, a kolejne kobiety zaczely smarowac moje cialo jakimis olejkami, tak ze po paru minutach swiecilem sie jak najlepsze lakierki.
Kobiety zaprowadzily mnie na srodek osady, gdzie kolo nadal palacego sie ogniska tanczyly nadal dziewczeta. Ich ciala pokrywal wszedobylski pyl, wzbijany ich tupiacymi nogami. Kobiety podprowadzily mnie do umieszczonego na podwyzszeniu legowiska, wymoszczonego skóra lwa i polozyly na nim, tak ze jego wypreparowany leb znalazl sie miedzy moimi nogami. Nie wiedzialem, co sie dzieje, ale poczulem, ze znowu moje rece i nogi zostaly przywiazane do specjalnych uchwytów w tym legowisku. Podeszla do mnie stara kobieta, czyli Mguwa, z tymi swoimi obwislymi piersiami i otaksowala moje cialo wzrokiem od stóp do glowy. Pokiwala z uznaniem glowa, kiedy jej wzrok zatrzymal sie dluzej na moim znowu sterczacym czlonku. Podeszla blizej i zlapala go w koscista dlon, obmacujac go od czubka po nasade. Kiwnela d**ga reka na kogos stojacego za jej plecami. Podeszla wielka kobieta z naczyniem, które przytknela do moich ust. Starucha pokazala reka, ze mam pic. Nie mialem wyjscia – do moich ust wlewala sie waziutkim strumyczkiem slodkawa ciecz o zapachu ziól i owoców. Dzisiaj chetnie polykalem ten plyn, gdyz byl w smaku zupelnie inny niz wczesniejsze. A po chwili poczulem, ze zaczyna krecic mi sie w glowie i pojawil sie lekki przyjemny szum. Starucha nadal trzymala mojego kutasa w swojej dloni, sciskajac go co chwilke, jakby tym sposobem sprawdzala jego twardosc.
Tymczasem tuz obok mnie, rozciagnietego na tym legowisku, dwie wielkie kobiety postawily wielka drewniana figure faceta w dziwnej pozie: kleczal i oparty byl rekoma o ziemie, majac wypchniete biodra do przodu… a najdziwniejsze to to, ze spomiedzy jego ud sterczal wielki, okolo 50-centymetrowy, realistycznie wyrzezbiony kutas. Kolejne kobiety podeszly do niego i polewajac go jakims mazidlem nasmarowaly to „kutasisko”, tak ze blyszczal sie w sloncu.
Bebny przestaly dudnic i do miejsca, w którym lezalem i stojacej obok figury podprowadzono mlode, do tej pory tanczace nagie dziewczeta. Starsze kobiety kazdej z nich wokól pasa zawiazaly upleciona z jakiejs rosliny przepaske, od której zwisaly dlugie, równiez uplecione linki – jedna z przodu, a d**ga z tylu.
Patrzylem sie na to wszystko z zainteresowaniem, nie wiedzac, co to wszystko ma znaczyc. Ja rozpiety na legowisku, obok figura z kutasem, starucha nieustannie sprawdzajaca dlonia twardosc mojego kutasa, nagie mlode dziewczeta obok. Czyzby?…
Podeszla tlumaczka i nachylajac sie nade mna szepnela mi do ucha:
– Ty byc teraz mzimu, ty byc dobrze, ty byc pierwszy… – i odeszla w kierunku siedzacego na podwyzszeniu wodza.
Bebny zaczely na nowo wybijac rytm. Dwie kobiety podprowadzily pierwsza z dziewczat do figury. Jedna z nich wylala na jego czlonka mazidlo i rozprowadzila po nim. Dziewczyna stanela nad figura okrakiem. Kobieta wziela zwisajace u pasa dziewczyny linki i przeprowadzila je przez specjalne otwory w figurze i pociagnela zdecydowanie do siebie. Czlonek figury oparl sie o krocze dziewczyny. Bebny przyspieszyly swój rytm. Do dziewczyny podeszly kolejne dwie starsze kobiety i trzymaly ja za ramiona, spogladajac w kierunku siedzacego w oddali wodza. Chyba dal jakis znak, bo linki od pasa dziewczyny naprezyly sie, pociagajac dziewczyne w dól, a dwie kobiety naciskaly na jej ramiona, nie pozwalajac jej upasc ani sie wyrwac w bok. Grymas bólu wykrzywil twarz dziewczyny. Nagle krzyknela i drewniany kutas zaglebil sie miedzy jej uda. Kobiety przytrzymaly dziewczyne przez chwile na tym defloratorze (bo tak w myslach nazwalem te figure), po czym pomogly jej zejsc z niego, podprowadzajac ja do mnie. Starucha, która nadal trzymala mnie za kutasa, teraz, kiedy dziewczyna tym razem nade mna stanela okrakiem, nakierowala go na jej cipke. Kobiety popchnely dziewczyne w dól, nabijajac ja na mojego kutasa. Tym razem dziewczyna nie krzyknela, chociaz grymas bólu nadal wykrzywial jej ladna twarz. Poczulem, jak mój kutas wjezdza w jej cipke, ciasna, goraca i sliska od smarowidla, jakim drewniany penis figury byl wysmarowany. Kobiety to nasadzaly, to unosily dziewczyne na moim sterczacym czlonku. Widzialem, jak powoli znika z jej twarzy grymas, ustepujac miejsca niesmialemu usmiechowi. I wcale sie nie dziwilem – cóz znaczyl mój kutas wobec tego drewnianego olbrzyma figury. Po kilkunastu wspomaganych przez podtrzymujace kobiety ruchach, dziewczyna sama „zalapala” rytm i juz bez ich pomocy zaczela sama nadziewac sie na mojego kutasa. Jej ciasna, dopiero co rozprawiczona cipka, scisle obejmowala mojego twardego (chyba po tym napoju, a moze z wielkiego podniecenia) kutasa. Trwalo to dluzsza chwile, a ja czulem, ze jak tak dalej bedzie robila, to trysne zaraz w jej wnetrze nagromadzona w jadrach sperma.
Starucha chyba jednak czuwala nad caloscia ceremonii, bo kiedy ja czulem, ze jeszcze kilka ruchów i wytrysne, kiwnela dlonia kobietom, a te natychmiast sciagnely ze mnie juz teraz z zadowolona mina dziewczyne. Starucha na powrót schwycila w swoja dlon mojego kutasa sciskajac go u nasady. Wiedziala, co i jak robic, zeby facet nie wypuscil za szybko swojej spermy. Moja chec trysniecia gwaltownie uleciala.
W tym czasie kolejna dziewczyna zostala nabita na drewnianego fallusa, rozprawiczona i podprowadzona do mnie. Kolejny raz starucha wsadzila dziewczynie mojego penisa do jej cipki i ceremonia powtórzyla sie. Starucha za kazda nowa dziewczyna sciskala mojego kutasa dlonia, d**ga zas obmacywala jadra. Po chyba piatej dziewczynie wziela podana jej czarke i zaczela mi rytmicznie trzepac. Niewiele bylo mi potrzeba… trysnalem sperma, która starucha starannie zebrala do podstawionej obok niego czarki i oddala ja innej kobiecie, wczesniej wachajac jej zawartosc. Pokiwala potakujaco glowa.
Dostalem na powrót tego napoju… a kolejne dziewczyny przechodzily caly ceremonial, az wszystkie nie zostaly zdeflorowane i ponadziewane na mojego kutasa. Staly teraz za moja glowa i przypatrywaly sie ceremonii kolejnych dziewczyn. Jeszcze dwa razy starucha zebrala ode mnie moja sperme. Skad u mnie sie tyle tego wzielo? – dziwilem sie w myslach. – Chyba od tego napoju, bo zebym mial tego az tyle, ot tak sobie, to nie wierzylem.
Odwiazano mnie od legowiska i kobiety ujmujac mnie pod ramiona podprowadzily do siedzacego wodza, który wskazal mi miejsce obok. Chociaz legowisko wymoszczone bylo futrem, to jednak pozycja siedzaca bardziej mi odpowiadala, no i nie mialem skrepowanych rak i nóg. Przyniesiono mi na lisciu bananowca jakies mieso, pieczony placek i tlumaczka powiedziala:
– Ty byc dobry mzimu, wódz byc happy, ty jesc i ty patrzec dalej.
Kobiety wniosly zbity z zerdzi podest, na którym kladziono po kolei kazda z dziewczyn uczestniczacych w dzisiejszej ceremonii. Policzylem wzrokiem – dwadziescia jeden. O zesz ty – pomyslalem – jeszcze nigdy w zyciu tylu cipek nie mialem naraz na swoim kutasie, takie ot „cipowe oczko”. Tymczasem dziewczyny lezac naprzeciwko mnie i wodza rozlozyly szeroko nogi na bok, ukazujac naszym oczom swoje mlodziutkie, swiezo zdeflorowane szparki. Starucha tymczasem podeszla do nich z czarka. Pomieszala zawartosc palcami, po czym zanurzajac dwa palce w zawartosci, czyli w mojej spermie, wsadzala je po kolei kazdej z nich w cipke, przez chwile gmerajac nimi w niej. Zerknalem w bok – wódz, który do tej pory siedzial niewzruszenie, zaczal wiercic sie na swoim „tronie”. Jego kutas, masowany nieustannie przez siedzace po jego bokach dwie wielkie kobiety, zaczynal przybierac rozmiarów, by po niedlugiej chwili sterczec w calej okazalosci. A kiedy starucha skonczyla wprowadzac moja sperme w cipki kazdej z dziewczyn, co kojarzylo mi sie raczej z inseminacja, wódz podniósl sie ze swojego siedziska. A kiedy starucha skonczyla „aplikacje” spermy kazdej z dziewczyn, te jak na komende odwrócily sie przyjmujac pozycje kolankowo-lokciowa, wypinajac swoje dupcie i cipki w nasza strone. Wódz podszedl do nich. Przeszedl sie wzdluz ich szeregu tam i z powrotem, patrzac na kazda wystawiona na jego widok dupe i cipke. Ustawil sie za pierwsza z nich, nakierowal swojego kutasa i bez pardonu wepchnal jej calego az po same jaja. Dziewczyna chyba nie spodziewajac sie tego krzyknela. Wódz tymczasem parokrotnie wszedl w nia, po czym przeszedl do nastepnej, i do nastepnej, i do nastepnej, powtarzajac swoja czynnosc – tak jakby uswiecajac swoim kutasem i potwierdzajac ich przejscie przez ceremonial inicjacji, a moze mialo to tez inny podtekst, czyli majac na wzgledzie jego podeszly wiek i zwiazany z tym slaby wytrysk mala iloscia spermy lub jej brak, tym sposobem, kiedy moja sperma byla juz w cipkach mlodych dziewczyn, sobie przypisywal ewentualne zaplodnienie którejs z nich. Kiedy skonczyl z ostatnia, jego kutas lsnil od wlanej w ich pochwy spermy i mazidla, którym byly wysmarowane. Wrócil na miejsce, uderzyl mojego kutasa trzymana w dloni miotelka i cos zagadal po swojemu do tlumaczki. Ta zwrócila sie do mnie i powiedziala:
– Wódz byc szczesliwy, on mówi ty byc dobry mzimu, ty odpoczywa teraz, ty moze za kilka dni wracac…
– Jestem wolny? Juz nie bedziecie mnie wiezic? – spytalem.
– Tak. Ty wolny, juz nie byc na sznurach… Wódz chciec ty zostac kilka dni u nas i pomagac…
– Jak to pomagac? W czym pomagac? – zdziwilem sie.
– Te nowa kobieta byc w nocy z ty w chata, ty pomagac im byc mama.
– Mam z nimi teraz sypiac i robic to, co przed chwila na sile zrobily?
– Tak, ty nie chciec je? – i spojrzala na mnie pytajaco.
– Prawde mówiac wolalbym z toba spedzic noc – i spojrzalem jej dlugo i przenikliwie w oczy.
Wytrzymala przez chwile mój wzrok, po czym opuscila powieki, nie zdradzajac sie, jakie to na niej wywarlo wrazenie. Od samego poczatku podobala mi sie ta tlumaczka. Byla piekna kobieta o regularnych rysach, z idealna wrecz figura, wspaniale uksztaltowanymi piersiami, a i jej cipka wygladala zachecajaco, co udalo mi sie parokrotnie dostrzec. Jednym slowem byla grzechu warta.
– Ty isc do chata i odpoczywa – powiedziala podnoszac wzrok na mnie – wódz decyduje o wszystko u nas… ty isc – i skinela reka w kierunku siedzacych opodal kobiet.
Kobiety odprowadzily mnie do chaty. Zmeczony dotychczasowymi ekscesami padlem na mate i prawie natychmiast zasnalem.

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir