Rodzinne wakacje

Rodzinne wakacje
Na plazy bylo za goraco. W dodatku nawet nie dalo sie poczytac ksiazki, bo odbijajace sie od kartek slonce za bardzo dawalo po oczach. Grzesiu postanowil wracac do domu. Niezbyt lubil sie opalac, w przeciwienstwie do swojej rodziny. Ojciec siedzial na lezaku i pil piwo za piwem, a nowa partnerka ojca – Marta – przysypiala na kocu. Siostra Grzesia tez lubila smazyc sie na sloncu, a dla ochlody co jakis czas chodzila poplywac w morzu. Oznajmil, ze juz idzie, i zostawil ich na plazy.

Domek, który wynajmowali, byl niedaleko. Panowal w nim przyjemny chlód. Grzesiu wykorzystal, ze jest sam, i masturbowal sie, jak to mial w zwyczaju zawsze, kiedy tylko zobaczyl jakis kawalek kobiecego ciala. Na plazy widzial wiele pan w samych strojach kapielowych i tylko czekal, az bedzie mógl sie w koncu zaspokoic. Byl nabuzowanym hormonami siedemnastolatkiem i jak wiekszosc chlopców w tym wieku bardzo duzo myslal o seksie. Gdy juz sobie ulzyl, czytal ksiazke, az wrócila reszta rodziny i zrobil sie zgielk, przy którym nie dalo sie dalej czytac. Domek byl maly i kiedy znajdowali sie w nim wszyscy we czwórke, sila rzeczy robilo sie glosno i tloczno. Najgorsze zas bylo, ze ojciec po alkoholu tracil zahamowania i przy wszystkich co chwile podszczypywal i oblapial ta swoja Marte, powodujac zaklopotanie dzieci. Ich rodzinny dom byl duzo wiekszy i na co dzien nie musieli ogladac, jak ich pijany ojciec dobiera sie do kobiet, które sprowadzal, ale tutaj nie mieli gdzie uciec przed tymi widokami. Zreszta w domu tak czesto nie pil, tylko teraz, na wakacjach, tak sobie folgowal.

Ojciec zorganizowal te wspólne wakacje, zeby jego dzieci mogly lepiej sie poznac z jego nowa partnerka. Odkad odeszla od nich matka, miewal wiele kochanek, ale teraz twierdzil, ze z Marta to cos powazniejszego i chcial, by Grzesiu i Ania ja polubili.

Wieczorem podpity ojciec oznajmil, ze idzie z Marta na miasto.
– Wrócimy jakos w nocy, nie czekajcie na nas – powiedzial wesolo do swoich dzieci, klepiac kobiete w pupe i sciskajac ja za posladek. Byla odstrojona w seksowna spódniczke, opinajaca ciasno jej tylek.
– Pa, mlodziezy – rzucila Marta i obydwoje z ojcem wyszli z domku.

– Gdzie oni poszli, jak myslisz? – spytala Ania.
– Pewnie na jakas potancówke, ta cala Marta lubi takie zabawy… – odparl Grzesiu.
– A ja nie lubie jej – naburmuszyla sie Ania. – Jest jakas taka… Wyniosla.
– Tez ja niezbyt lubie – zgodzil sie Grzesiu. – Tylko by sie stroila i pindrzyla… – zauwazyl, mimo, iz juz kilka razy zdarzalo mu sie onanizowac przypominajac sobie wlasnie partnerke ojca w jakims seksownym stroju.
– Wez przelacz na cos innego, to jest nudne – zmienila temat Ania, pokazujac na telewizor.
Grzesiu przerzucil kanal i przez caly wieczór ogladali razem telewizje, az obydwoje poczuli sie senni. Ania oznajmila w koncu, ze idzie sie wykapac, a gdy wyszla juz z lazienki, Grzesiu wzial z niej przyklad. Przyszykowali sie do snu i udali sie do swojego pokoju. Domek podzielony byl na dwa pomieszczenia – pierwszym i wiekszym byl salon, w którym wszyscy spedzali czas, a w nocy spal w nim ojciec z Marta, a d**gim malutki pokoik w glebi, bedacy sypialnia Grzesia i Ani. Przeznaczony byl na pokój jednoosobowy, ale wstawili tam d**gie lózko, zeby ojciec i jego kochanka mogli sypiac w salonie sami.

Grzesiu i Ania poscielili swoje lózka i polozyli sie. Jak zwykle gawedzili jeszcze troche przed usnieciem, az rozmowa stala sie senna i w koncu zupelnie ucichla. Grzesiowi juz zaczynalo sie cos snic, kiedy nagle wyrwalo go trzasniecie drzwiami. Po chwili rozebrzmial skrzekliwy smiech Marty i pijacki glos ojca. Grzesiu westchnal. Juz wrócili i teraz przez jakis czas beda halasowac, nie dajac mu spac. Drzwi oddzielajace jego pokój od salonu w ogóle nie tlumily dzwieków. Byly przeszklone, do tego mialy pod soba duza szpare. Zaraz szyba drzwi rozjasniala swiatlem z duzego pokoju. Jakis czas daly sie slyszec glosy ojca i Marty, ich smiechy, pomrukiwania. Grzesiu przekrecil sie na d**gi bok i czekal, az w koncu pójda spac. Po jakims czasie dalo sie wreszcie slyszec skrzypniecie lózka za drzwiami. Grzesiu jednak mial powazne watpliwosci, czy teraz nastanie cisza. Dyszenie ojca, zadowolone pomruki Marty i czeste cmokniecia napelnialy go obawami, ze zaraz dojda go dzwieki, na których wysluchiwanie nie mial najmniejszej ochoty. Nie mylil sie. „Chodz tu, no chodz tu” – sapal podnieconym glosem ojciec. „Osz ty!” – karcila go Marta, próbujac udawac niedostepna, lecz zaraz rozbrzmiewala swoim irytujacym smiechem. Wszystko bylo slychac prawie tak dobrze, jakby Grzesiu znajdowal sie z nimi w jednym pomieszczeniu. Ich przemieszczanie sie na lózku, nawet szmer zdejmowanych ubran… „Oooch…!” – rozeszlo sie donosne stekniecie ojca. „Widzisz? Ja to wiem, jak zrobic, zeby ci bylo dobrze, hihihi” – kokietowala Marta.
– Grzesiu? Spisz? – Nagle dal sie slyszec z lózka obok nerwowy szept Ani.
– Nie – westchnal chlopak.
– Dziwnie tak…
– Spokojnie, spij.
Grzesiu tez czul sie skrepowany, muszac razem ze swoja siostra wysluchiwac uniesien wlasnego ojca.
Mezczyzna sapal coraz glosniej, przesuwajac dlonmi po ciele swojej kochanki. „Rozlóz nogi…” – rozkazywal. – „Rozlóz nogi…”. Po chwili Marta zajeczala przeciagle.
– Grzesiu… – szepnela Ania.
W pokoju obok lózko skrzypialo w rytm coraz szybszych ruchów. Kolo Grzesia roznosil sie przyspieszony, jakby wystraszony oddech Ani. Wpadajace przez szpare pod drzwiami swiatlo co rusz przygasalo, po czym znów jasnialo, w tempie ruchów kochajacej sie pary. Ania odrzucila koldre i usiadla na brzegu lózka.
– No Grzesiu… – powtórzyla.
– He?
Dziewczyna wstala i bezszelestnie podeszla do drzwi. Zapatrzyla sie w szybe. Przez rozswietlone, wzorzyste szklo, nie bylo widac nic, prócz zarysu poruszajacych sie cial ojca i Marty.
– Zajrzymy? – spytala wstydliwie Ania, odwracajac sie w strone brata.
Grzesiu sie speszyl. Mysl o zobaczeniu wlasnego ojca w akcji byla niesmaczna.
– No chodz… Popatrzymy, co robia… – szeptala podekscytowana dziewczyna. – Zajrzyjmy pod drzwiami, okej?
– Przestan – baknal Grzesiu.
– Nie chcesz zobaczyc?
– Jak chcesz, to sobie zajrzyj – syknal. – I nie stój tak przy tych drzwiach, bo jeszcze zobacza, ze nie spimy…
– A zajrze – potwierdzila drzacym glosem Ania, klekajac przy drzwiach. – Przeciez nie zobacza, bo u nas jest ciemno…
Ania na czworakach przylozyla oko do szpary pod drzwiami i przez chwile trwala tak bez ruchu. Przebijajace przez szybe swiatlo rozjasnialo jej postac, wypieta w strone Grzesia. Po chwili jej dlon powedrowala bezwiednie miedzy nogi i wciaz zapatrzona dziewczyna, zaczela sie delikatnie pocierac. Grzesiu wyobrazil sobie, co jego siostra tam widzi. Kiedy zwizualizowal sobie naga kochanke ojca, jej piersi podskakujace w rytm ruchów, cale jej seksowne cialo, to az w nim zawrzalo. Siedzac na lózku, zaczal masowac sie po przyrodzeniu.
– Grzesiu – syknela nagle Ania, prostujac sie i obracajac w strone brata. – No nie chcesz zobaczyc?
Jej twarz byla rozpalona. Grzesiu szybko zabral reke ze swego krocza i zawstydzony potarl sie po czole. Ania zerknela w dól i równiez cofnela predko dlon ze swych spodenek.
– Eee… – burknal drzacym glosem Grzesiu. – No nie wiem…
– Zobacz, jak oni sie ten teges… – zachecila podekscytowana Ania.
Grzesiu zesliznal sie z lózka i na czworakach podpelzl pod drzwi. Zatrzymal sie obok siostry i spojrzal na nia niepewnie. Ania usmiechnela sie i znów nachylila sie do szpary pod drzwiami. Grzesiu wzial z niej przyklad.

Marta lezala na lózku z rozlozonymi szeroko nogami, pomiedzy którymi znajdowal sie ojciec, pracujacy calym cialem. Jedna reka podpieral sie o lózko, a d**ga mietosil dorodna piers swojej kochanki. Ramiona Marty byly rozrzucone, a jej usta rozchylone seksownie. Jeczala donosnie, ostentacyjnie demonstrujac swa rozkosz. Grzesiowi w pelni zesztywnial czlonek. Wstal i usiadl na swoim lózku, lapiac sie za glowe.
– Niezle, co? – spytala rozochocona Ania.
Grzesiu nie odpowiedzial, wciaz oszolomiony tym, co zobaczyl. Pierwszy raz widzial na zywo kobiece piersi. Nigdy tez wczesniej nie widzial kobiety podczas stosunku.
– O! – syknela Ania, która stanela teraz przed swoim bratem, wskazujac na jego krocze. – Cos ci stanelo, hihi… – zakryla sobie dlonia usta, chichoczac.
Grzesiu zobaczyl, ze na jego pizamie zrobil sie pokazny „namiocik”. Spuscil glowe, czerwieniac sie. Za drzwiami ojciec ryczal coraz donosniej, wyraznie zblizajac sie do finalu zblizenia ze swoja partnerka. Grzesiu schowal sie pod koldre. „O kurwa! Ooo! Marta… Martaaa!” – wyl w pokoju obok ojciec. „Ciii, bo dzieciaki pobudzisz!” – próbowala go uciszyc kobieta. „O ja pierdole…! O kurwa…! Marta…!” – sapal.
– Grzesiu, boje sie – zapiszczala Ania. – Czemu tata tak brzydko krzyczy?
Chlopak, wciaz zawstydzony, obrócil sie do sciany. Ania uklekla na jego lózku i potrzasnela jego ramieniem.
– Grzesiu, boje sie – powtórzyla.
– Spokojnie – baknal Grzesiu. – Kladz sie.
– Moge z toba? Prosze…
– No dobrze – zgodzil sie niechetnie Grzesiu, podnoszac brzeg swojej koldry, by wpuscic pod nia siostre. Nie bylo mu to na reke, bo mial zamiar sie zaraz onanizowac, a obecnosc siostry w lózku mu to uniemozliwiala.
– Przepraszam – szepnela mu do ucha Ania.
– Za co?
– Ze sie smialam z twojego namiociku – powiedziala, po czym nie wytrzymala i znowu sie zachichrala.
Grzesiu znów sie zawstydzil i odwrócil sie od siostry.
– No nie wstydz sie, Grzesiu – próbowala go udobruchac. – No odwróc sie do mnie, no nie wstydz sie…
Grzesiu milczal.
– Ej – Ania po chwili kolejny raz potrzasnela jego ramieniem. – Ej, Grzesiu… Jak chcesz, to ci cos powiem.
– Co? – burknal.
– Mi tez sie zrobilo mokro jak tak patrzylam… – powiedziala bratu na ucho i po chwili krepujacego milczenia, spytala: – Chcesz zobaczyc?
Grzesiu odwrócil sie.
– A mo… moge? – wyjakal z niedowierzaniem.
Ania chwycila go niesmialo za reke i ulozyla ja miedzy swoimi nogami.
– Czujesz?
Grzesiu pomasowal ja delikatnie po kroczu.
– Troche czuc.
– A zebys wiedzial, jak jest w srodku…
– Jak? – spytal podekscytowany. – Pokazesz?
Nagle poczul na swoim udzie dlon siostry, która zaczela brnac w góre.
– Ale ty dasz mi dotknac swojego ptaszka – wyszeptala, chwytajac Grzesia w kroku.
Po penisie chlopaka rozeszlo sie rozkoszne mrowienie. Jego czlonek zdazyl juz zwiotczec, ale teraz zaczal znowu szybko rosnac.
– Juz nie jest taki sztywny jak przedtem – stwierdzila troche zawiedziona Ania.
Grzesiu zaczal powoli wsuwac dlon do spodenek siostry. Czul cieplo jej brzucha, po chwili poczul palcami laskotanie jej wlosków lonowych. Wlozyl reke glebiej i zlapal siostre za nagie lono. Pomacal ja tam chwile.
– Rzeczywiscie bardzo masz mokro – stwierdzil cicho, z namaszczeniem przesuwajac palcem wzdluz szczelinki.
– Mówilam… Grzesiu, twój ptaszek znowu stwardnial… – Ania scisnela brata za przyrodzenie przez pizame. – To dlatego, ze mnie dotykasz?
– Chyba tak – zawstydzil sie znowu Grzesiu i wyjal dlon ze spodenek siostry. – Ja… jeszcze nigdy nie dotykalem cipki – przyznal sie.
Ania byla wprawdzie jego siostra, ale tez byla ladna, szesnastoletnia dziewczyna. A taka bliskosc z mloda, dojrzewajaca kobieta, nie mogla nie podzialac na Grzesia.

Nagle za drzwiami skrzypienie lózka ucichlo i caly domek przeszylo wycie szczytujacego ojca. „O, taaak!” – krzyczal. Po chwili Grzesiu i Ania uslyszeli, jak opada na lózko i dyszy ciezko. Jeki Marty ciagle jednak nie ustawaly.
– Chodz – szepnela Ania do Grzesia. – Zobaczymy, co teraz robia.
Zesliznela sie z lózka i znów uklekla przy drzwiach, przykladajac glowe do szpary pod nimi. Grzesiu jak urzeczony patrzyl na jej wypieta pupe w króciutkich spodenkach, z których wylanialy sie smukle, ponetne nogi… Naszla go ochota, zeby zlapac siostre za ten jej podniecajacy tyleczek. Po chwili dziewczyna wstala i chichoczac wrócila do lózka brata.
– Wiesz, co robia? – spytala. – Marta lezy tak. – Ania polozyla sie na plecach i rozlozyla szeroko nogi, zeby zademonstrowac pozycje kochanki ojca. – A tata masuje ja po pipce, o tak – wziela Grzesia za reke, ulozyla ja na swoim kroczu i zaczela poruszac jego dlonia, pocierajac nia swoje lono. Wykrzywiala przy tym usta, przedrzezniajac jeczaca Marte. Zademonstrowawszy bratu, co robi para za drzwiami, rozesmiala sie cicho i zabrala jego reke ze swojej cipki. Grzesiu polozyl teraz dlon na nagim udzie siostry i zaczal je niesmialo gladzic, sluchajac cichnacych powoli jeków Marty. Niebawem zapanowala cisza.
– To co? – spytala szeptem Ania. – Chyba juz beda cicho. Idziemy spac?
– Mozesz spac ze mna – wydyszal podniecony Grzesiu i nakryl siostre swoja koldra. – Bedzie nam razniej.
– No dobrze…
Obrócil sie twarza do Ani, coraz namietniej oblapiajac jej gladkie udo. Po chwili nie wytrzymal, wsunal dlon w szeroka nogawke jej krótkich spodenek i chwycil za goly posladek. Dyszal ciezko z podniecenia, sycac sie dotykiem mlodej, dziewczecej skóry. Ania chichotala nerwowo, patrzac bratu w oczy. Niebawem swiatlo za szyba drzwi zgaslo i w pokoju rodzenstwa zapanowala zupelna ciemnosc. Grzesiu poczul na swoim penisie raczke siostry.
– Jaki twardy… – wysapala.
– Ma na ciebie ochote…
Scisnal siostre za pupe i przyciagnal ja do siebie. Przytulila sie do niego, ich krocza zetknely sie. Wsunal reke pod górna czesc jej pizamki i czym predzej zaczal szukac piersi. Chwycil cala dlonia za maly cycuszek. Pierwszy raz w zyciu poczul te wspaniala miekkosc.
– Na mnie? – spytala niesmialo Ania, udajac lekkie zdziwienie.
Grzesiu juz nie wytrzymywal. Wgramolil sie na siostre i polozyl sie na niej. Przygniótl jej cialo calym swoim ciezarem. Dziewczyna bezwiednie rozlozyla nogi. Wcisnal sie kroczem w jej lono i zaczal sie o nie ocierac przez pizame. Ustami oddalonymi o pare centymetrów od twarzy Ani, owiewal ja swoim oddechem. Jego sapanie roznosilo sie w powietrzu. Za sciana zas slychac bylo coraz glosniejsze, pijackie chrapanie ojca, który zdazyl juz zasnac.
– Tak to robili tata z Marta… – paplal glupio Grzesiu podnieconym glosem, ocierajac sie o siostre. – Tak to robili…
– Tak… – jeknela Ania, wsuwajac bratu dlonie pod koszulke, i gladzac go po torsie, takze zaczela lekko poruszac swoimi biodrami.
– Mam ochote ci go wlozyc… – wydyszal chlopak.
– Nie, Grzesiu… Teraz nie mozemy… Przeciez oni sa w pokoju obok… – mówila przepraszajaco Ania. – Ale lubie czuc na swojej pipce ta jego twardosc… Lubie, jak tak nim o mnie pocierasz…
Grzesiu myslal o tym, ze jego penisa od dziewczecej cipki dziela teraz tylko jego i Ani spodenki. Juz sama ta swiadomosc go przerastala. Do tego macal ja ciagle po pupie i po piersiach, czujac, ze dlugo juz nie wytrzyma. Czym predzej zaczal zdejmowac siostrze górna czesc pizamki. Chcial miec ja pod soba naga. Ania uniosla tulów, zeby Grzesiu mógl ja rozebrac, i po chwili jej koszulka powedrowala na podloge. Dlon Grzesia wrócila na biust. Nie bylo nic widac, ale wiedzial, ze jego seksowna siostrzyczka lezy teraz pod nim z piersiami na wierzchu. Fale goraca i rozkoszy zaczely rozplywac sie po calym jego ciele. Oparl glowe na poduszce, kolo glowy Ani, i po jego nozdrzach rozszedl sie bijacy od jej szyi zapach mlodej, dziewczecej skóry. Zacisnal powieki i rozplynal sie w doznaniach.
– Aniuuu… – jeknal jej w ucho i prawie znieruchomial. Przez chwile tylko lekko podrygiwal na swojej siostrze.
– Co, Grzesiu? – spytala czule, zupelnie nieswiadoma, ze jej brat juz szczytuje.
Grzesiu w odpowiedzi scisnal ja tylko za posladek, palcami smyrajac dziurke w pupie. Po chwili przestal podrygiwac, podniósl glowe i powiedzial zawstydzony:
– Aniu… Musze do lazienki… Pocieklo mi.
– Yyy… Juz? – Ania niedowierzala.
– Yhy. – Grzesiu speszyl sie jeszcze bardziej.
– Ale przeciez tam oni spia…
– No to co mam zrobic? Zobacz.
Zsunal spodnie, wzial siostre za reke i naprowadzil ja na wewnetrzna czesc kroku w swojej pizamie. Byla oblepiona sperma.
– Dobra, to idz – westchnela Ania, z zaciekawieniem zapoznajac sie z konsystencja meskiego nasienia.
Zaczela pocierac sie po cipce, wachajac i oblizujac swoje umazane sperma palce. Nim Grzesiu zapral sobie pizame i wrócil do pokoju, zaspokoila sie raczka, myslac o tym, co przed chwila zaszlo, po czym przeszla do swojego lózka i zasnela. On, powróciwszy, takze polozyl sie i szybko usnal, zmeczony nadmiarem wrazen.

Kiedy nastepnego dnia rano wszyscy siedzieli przy stole i spozywali sniadanie, ojciec zarzadzil wyjscie na plaze cala rodzina. Ania pod stolem postawila bosa stope na kroczu Grzesia, przycisnela je i poczekala, az brat na nia popatrzy. Wymienila z nim wymowne spojrzenie, po czym oznajmila:
– Ja zostaje. Wczoraj za bardzo sie spieklam, dzisiaj nie chce isc w najwieksze slonce. Dojde do was po poludniu, jak juz nie bedzie tak palic.
– Jak chcesz – rzucil obojetnie ojciec.
– Eee… Ja tez teraz nie ide – powiedzial Grzesiu. – Przyjde pózniej z Ania, bo… Nie chce mi sie caly dzien siedziec na plazy.

Skonczywszy posilek, ojciec wzial ze soba cala reklamówke piw i wyszedl z Marta z domku. Ania powoli wstala od stolu, stanela przed Grzesiem, chwycila palcami za ramiaczka swojej krótkiej, zwiewnej sukieneczki i powabnym ruchem sciagnela ja przez glowe.
– I co? – spytala brata, stojac przed nim w samej bieliznie. – Dalej masz ochote mi go wlozyc?
– Ehe… – mruknal Grzesiu, jak urzeczony pochlaniajac wzrokiem jej powabne cialo.
Ania odwrócila sie, wygiela rece za plecy i zmierzajac w strone ich malego pokoju, zaczela rozpinac sobie stanik. Grzesiu wstal od stolu i ruszyl za nia, czujac, jak jego przyrodzenie coraz mocniej prezy sie w majtkach. Przeczuwal juz, ze to beda najprzyjemniejsze wakacje w jego zyciu.

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir