Moja zona I Slawek. 13

Amateur

Moja zona I Slawek. 13
Oczywiscie moja w domu sie nie pokazala, a z chlopakami rozprawialismy o tym, co sie stalo caly wieczór przy wódeczce…
– Dla nas to norma, jestesmy zaprawieni w utrzymaniu pozycji, jaka sobie wypracowalismy, ale ci policjanci, to Robert, pierwsza klasa, jak ich kupiles…?
– Wyszlo tak jakos, samo, zaskoczyli mnie, chociaz postawilem ich przed faktem dokonanym, ale w porzadku chlopaki.
Na d**gi dzien pozawijali sie, kazali organizowac interes i pojechali. Dalem znac moim wspólnikom, ustalilismy co kazdy robi, wszyscy zadowoleni jak cholera, zyskalem w ich oczach bardzo duzo. Praktycznie zostalem najwazniejszym z naszej trójki, ale ja jestem mimo wszystko skromnym czlowiekiem, nigdy nie kpilem z nikogo i kazdego próbowalem szanowac.
Teraz sytuacja troche sie zmienila. Jestem jeszcze malym, ale chujkiem i sa ludzie, których juz nie szanuje, których nie lubie, i na których sie zemszcze. Rosnie we mnie nienawisc do Slawka, jego ojca, tego Zbyszka… tych szmaciarzy i niestety do mojej zony. Jedynie mlody jest jakby poza moimi uczuciami, nawet go lubie, daje jej radosc i szczescie, nie jest nachalny, brutalny, o takim wlasnie kochanku myslalem na poczatku, takim mial byc Slawek, milym i przyjemnym, Mial dawac nam obu radosc z seksu, ale wyszlo jak widac. Przez tyle lat dalbym sobie reke uciac za niego, prawie cala nasza znajomosc uwazalem go za przyjaciela, ale jak mówia, zjesz beczke soli, a czlowieka nie poznasz
Przyszla do domu po trzech dniach…
– A ty co, hotel sobie robisz ?
– A co ?
– Dzieci sie pytaja o matke, nie wiesz, gdzie jest twoje miejsce, mam ci to recznie wytlumaczyc…?
Skulila sie, nie podniosla wzroku i przemknela do swojego pokoju, po chwili wyszla i zaczela bawic sie z dziecmi, jak za starych czasów. Zobaczyla co sie swieci, moze w jej pustej glówce cos drgnelo, kurwa, ze musiala zajsc w te ciaze… sprawa bylaby o wiele bardziej prosta, a tak, zjebane na calej linii.

W poniedzialek zaplacilem 100 kawalków z obietnica, ze to wszystkie dlugi u nich. Dostalem od niego weksel podpisany przez Slawka na te kwote. Na koniec z pliku wyciagnalem sto zlotych…
– To za wypitego kubusia.
Ale dostal oczy.
– A ty co sobie myslisz, caly mój dom jest w kamerach, mam wszystko, jesli trzeba bedzie, to i sad dostanie, moi policjanci maja kopie i adwokat, nie doceniacie przeciwnika… blad…ale co mozna wymagac od was… Od dzis macie zakaz robienia interesów ze Slawkiem. On nalezy do mnie, chyba, ze wam zycie niemile…
– Co mu zrobisz ?
– Nie chcesz wiedziec, myslisz, ze obijanie mordy to jedyny sposób na zalatwienie kogos, mam misterny plan, i nie mozecie sie wpierdalac…a jak puscisz pare..to…
– Wiem, wiem, przepraszamy, nie wiedzielismy, ze to Panska zona… ona po prostu byla z nim…
– To skomplikowana sytuacja…
– No i ta ciaza…
– Wypierdalaj i zebym cie nie widzial…
Mysle, ze zrozumie, ze Slawek to teraz bedzie niewygodny kontrahent, ze ktos inny sie nim zajmie…na powaznie…. Nie wiem, czy sie uda…ale nie mam wyjscia…

Mijaly dni, nic sie nie dzialo, spokój, cholipcia, normalne zycie. Wracala po pracy do domu, Slawek nie przyjezdzal, zaczalem sie cieszyc, ale zycie juz mnie nauczylo, ze cisza to jest tylko przed burza.
Zapowiedzialem wyjazd na caly weekend do Anglii, na mistrzostwa Triathlonu, ja w grupie amatorów, po zawodowcach.
– Zajmiesz sie dziecmi, czy mam zaprosic mame ?
– Mam wyjazd w sobote, moze mama wezmie dzieci do siebie ? Jak wróce, to odbiore.
– Ok.
Wiemy co sie swieci. Zawiozlem dzieci juz w piatek, Pojechalem, miejsce 1124 na prawie 3 tys uczestników, jest fajnie, poprawilem wynik o 8 minut, wracalem w noc na poniedzialek. Wszyscy w domu, dzieci rozbawione, moja w kuchni…jakby nie sie nie stalo. Zobaczymy…Musialem sie dobrze wyspac, rano w pustym domu tylko ja i kamery… cudowne uczucie…
Po moim wyjezdzie zaraz zadzwonila.
– Wyjechal, mamy caly weekend, przyjedziesz wieczorem ?
– Mozesz zostac do poniedzialku.
Ladnie, Slawek, bedzie nuda, albo cos odwali.
Ukapala sie, nie zakladala niczego, chodzila nago po domu. Piekny widok, lekko juz brzuszek zaczyna odstawac, piersi to bomba, uda, biodra… ach, tak piekna kobieta, moja zona, taka bliska, a taka daleka. Patrze na nia i mam na wyciagniecie reki, ale zostaje mi jedynie oblizac ekran, zalosne, siedze sam w piwnicy, mietole wacka, i patrze na ciastko przez szybe cukierni.
Ubrala cieliste ponczochy, wcisnela sie w tak male majteczki, ze az boczki odstawaly, i piekna bialo- niebieska sukienke z zorzety. Bez stanika, material nie ukrywal stojacych brodawek, zreszta sama sobie je co chwile szczypala. Ok 19 telefon…
– Tak Slawku ?
– Nie, dzis nie, strasznie boli mnie glowa, i tak cos sie zle czuje, przez ciaze, kobiety tak maja, odpoczne przez weekend, musze zajac sie troche dziecmi, bo mój sie skarzy, ze zapomna matki…
O… wiec kto bedzie wieczorem, ladne klamstewka ida, jak z nut poleciala.
O 20 dzwonek, ta leci do drzwi i …wchodzi mlody. Ladnie, zdradza meza, z którym ma 2 dzieci, zdradza kochanka, z którym jest w ciazy, z nastepnym kochankiem… nie wiem, czy kobiety tak maja, czy sa po prostu pojebane…Ci w sline od wejscia, jakby rok sie nie widzieli…
– Na pewno wyjechal ?
– Tak, ma wazne zawody w Anglii, nie wróci do poniedzialku.
– Na pewno…?
– A czemu pytasz ?
– Bo nie chce skonczyc w jakims dole…
– Co ?
– Ty pewnie nic nie wiesz…
– A co mam wiedziec… ?
– Twój maz ze swoimi ludzmi, tymi Niemcami, prawie pozabijali gosci od bandy Szprychy, tych znanych od wymuszen, nie znasz pewnie ich. Podobno brali jakas panienke w jego lokalu i byla zadyma. Twój maz z Niemcami wszyskim polamali rece i nogi, a gdy przyjechaly psy, to nic nie zrobili, pewnie ich oplaca. Ma miescie az huczy, mówie ci, twój maz te szycha jak cholera, nikt mu nie wejdzie w droge, ci Niemcy to mafia, widzialem ich u nas , mówilem juz ci, nie widzialas ich ?
– Widzialem w przelocie, tacy normalni…
– O kurwa, kobieto, zabija zanim sie ogladniesz, widzialas ich samochody, kazdy po pól banki, a to, ze twój maz ma lokal to wiesz ?
– Nie zyje z nim, mówilam ci, dla mnie to sierota…
– Albo jestes taka slepa, albo szczesliwa, ze nic nie wiesz, kupil najlepsza knajpe w miescie, a gosci co tam robili interesy i wymuszenia, to prawie pozabijal. Podobno gwalcili zone poprzedniego wlasciciela za dlugi jej meza, a on ich wygnal jak psy, teraz to jest super lokal, a twój stary trzyma wszystko za pysk.
– Musze sie napic…powiedziala…
Gdy wstawala, to zakrecilo sie jej w glowie i prawie sie przewrócila…oj jakies szare komórki w jej glówce sie obudzily. Jakas panienka… kurcze to byla ona, i ja tez gwalcili, mlody jest nieswiadomy i szczesliwy. Jestem ciekaw jakby zareagowal, gdyby wszystko wiedzial… ona wiedziala…
Polecial po sok…
– Moze odpoczniesz ?
– Troszeczke… chodz na telewizor…
Usiedli sie, ona polozyla glowe na jego nogach, twarza do brzucha i jakby zasnela. On ja przytulal, gladzil wlosy, cos ogladal…Minelo z 30 minut, gdy ona przekrecila sie na brzuch, rozpiela mu spodnie, on je od razu spuscil do kostek razem z majtkami, a ta przyssala sie do flaczka. Miekki to wchodzil do buzi calkiem fajnie, ta oczywiscie tak sie rozdziawiala, jakby chciala polknac calego, ale niestety natura zaczela robic swoje. Rósl, a ona meczyla sie coraz bardziej…
– Szkoda, prawie go mialam calego…
– Ha, ha, malenka, to jest pyton, to on cie polknie cala…
I zaczeli sie calowac, napiecie jej zeszlo, szkoda, ze nie wiem co przemyslala, ale przeciez, mlody zostal zaproszony w innym celu, caly weekend…ach…
Reka zlapal piers, scisnal…
– Ale masz cyce…
– To od ciazy, 4 miesiac, mozesz sie bawic…
– Ale to nie meza…?
– Nie…
– A ten twój d**gi, to co…?
– A nic, caluj…
– Nie mialem jeszcze kobiety w ciazy…w tak dziwnej sytuacji…
– Jest wiele plusów i mozesz je wszystkie wykorzystac…
– Wszystkie ?
– Mamy caly weekend, dostaniesz… co bedziesz chcial…
– Wiesz, ze cie uwielbiam…
– Wiem.
I sie calowali, on mietolil piersi, potem reka zawedrowal do majtek, pogrzebal, ta rozszerzyla nogi na boki, a on wkladal palce, dwa, trzy… zaczelo chlupac… ta obejmowala jego glowe, szyje…pieknie… az westchnalem, znowu zwykli mlodzi kochankowie na pierwszej randce…Jej nogi w tych ponczochach byly obledne, obcierala je o siebie, zaciskala…ten widok dziala jak cholera…
– Jestem podniecona…
– Czuje…
– Mocno sie nawilzam…
– Dla mojego pytona to zaproszenie…
– Moze wylizesz…
Ona zostala na plecach, a on sciagnal majteczki i wpil sie w cipeczke…ta zajeczala z rozkoszy…on znowu wlozyl palce i draznil punkt G, czyli górne sklepienie pochwy, jej reakcja byla natychmiastowa, jeden wielki jek…i olbrzymi orgazm… zacisnela nogi, a ten wkladal i lizal…
– Tak, tak, chce jeszcze, tesknilam za toba…jeszcze jeden a potem mnie zerzniesz.
Mlody jechal dalej, lizanko pierwsza klasa, podniecona kobieta, drazniona lechtaczka i imitajca stosunku… idealny przepis na nastepny orgazm…, zaczelo sie…gdy dostawala, tak wypiela brzuch, ze wygladala na 6-7 miesiac, cudowny widok, i ku mojemu zdziwieniu, niesamowicie podniecajacy, prawie odlecialem… ale nie… dzis poczekam na final…
– Moge ci wlozyc…?
– Tak, pragne cie, jestes tak inny od tych wszystkich facetów…
– Jakich wszystkich ?
– Rznij, nie gadaj…
I powoli mlody zaczal wkladac pytona, ta biodrami nabijala sie, jak niecierpliwa kochanka, on poczynal sobie coraz smielej, ta jeszcze mocniej pracowala, objela go nogami, a on wchodzil glebiej, i glebiej, i wypelnial ja, obcieral, draznil, rozszerzal kazdy centymetr pochwy…dostala nastepny orgazm…
– Mocniej…
Zaczal ja walic, nie zwazal na ból, nie zwazal na rosnace podniecenie, oddawal sie prostej czynnosci, posiasc suke, dogodzic sobie…i jej… rznac do upadlego i zalac jej wnetrze swoja sperma… ona miala nastepny… krzyczala, jeczala, objela jego glowe i patrzyli sobie prosto w oczy. Bylo w tym stosunku piekne uczucie, jak i zwierzece podniecenie, pelne oddanie i pelne uczucie posiadanie czyjegos ciala… jego krzyk i zwolnienie ruchów, dobijanie do konca macicy… zakonczylo ten spektakl… padl na jej piersi, nie wyciagal, przytulali sie, az skonczyl sie pierwszy akt ich spotkania.
– Jesli powiem, ze kocham cie w tym momencie, to nie bede grzeszyc…powiedziala.
– Gdyby nie twoja sytuacja, kochalbym cie do konca zycia…
– Dziekuje, to bylo cudowne, szkoda, ze jestes taki mlody…
– Juz nie tak bardzo…
– Dla mnie niestety tak, mam juz dwójke dzieci, trzecie w drodze, twoje zycie jeszcze sie nie zaczelo…ale kochankiem jestes super…chodz pod prysznic…

Kocha tego, kocha tamtego, kocha sie z jednym, d**gim, piatym… moja zona, moja milosc…w jej swiecie ja, mysle, juz w ogóle nie istnieje, czas przeszly, zamkniete karty historii. Przerwa…podnieca…ale smutek jest zbyt wielki.

Zadzwonilem do Kasi z prosba o spotkanie. Na miescie, nawet nie u mnie…
– Czesc
– Co tam… ?
– Sluchaj Kasiu, doszly do mnie sluchy, ze Slawek od dluzszego czasu ma wielkie dlugi i róznych ludzi, i ze niektórzy odbieraja sobie odsetki w dosc niekulturalny sposób. czy cos wiesz na ten temat ?
Cisza…mocne zamyslenie, kalkulacja…
– A co tam, ty jedyny mi pomogles, tylko ty byles normalny…powiem ci…przede mna byla Jolka, gdy odchodzila, to syknela mi do ucha, ze bede mocno zalowac tego gnoja…oczywiscie nie uwierzylam…bylam w siódmym niebie, ze ktos taki mnie wybral. Syn bogatego przedsiebiorcy, w nowym samochodzie, kazda dalaby sie pokroic. Fajnie pieprzyl, znal sie na kobietach, mial te swoje wyobrazenia o Panu i suce, ale ja na to patrzylam jak na zabawe, a co tam, czemu nie, bylo fajnie i ciekawie. Po czasie zaczelo mu brakowac pieniedzy, pozyczal ode mnie, ale nie oddawal.
– Duzo pozyczal ?
– Poczekaj….on po prostu wydawal za duzo, stary nie chcial mu sponsorowac wszystkiego, wiec zaczal pozyczac …wiesz u kogo… i tak, to prawda, gdy nie mial, to ja placilam, ale najczesciej to mnie gwalcili. Przy nim, na jego oczach, pozwalal im na wszystko, a ja nie tylko nie chcialam…nie moge, czuje obrzydzenia do siebie… Gdy poznal twoja zone pomyslalam, ze mi odpusci, nie lubilam jej, ale tolerowalam w nadziei, ze odczepia sie ode mnie. A gdy zaszlam w ciaze, to naprawde myslalam, ze ozeni sie ze mna i jakos to sie ulozy.
Powiem ci, ze tak do konca to nie wierzylam, ze to on jest ojcem tego dziecka, moze dobrze sie stalo, nie wytrzymalabym dluzej… a co twoja zona tez musi…?
– Tak, musi, chociaz czasami mam wrazenie, ze sama chce…
– A to suka. dobrze, ze ja pusciles kantem…
– Nie do konca…
– Twoja sprawa, ale slyszalam, ze zrobiles maly porzadek, gadaja na miescie…
– Tak, maly, ale musze jeszcze wiele pozalatwiac…
– A zalatwisz tego gnoja… ?
– Zalatwie.
– To cos ci dam, tu jest notes, zapisywalam wszystkie kwoty pozyczone ode mnie, te z gwaltów, nawet te, które ukradlam mojej matce, razem z 47 tysiecy. Nic nie chce, ale niech cierpi…
– Nie obiecuje, ale nie popuszcze…
– A tak z innej beczki, jestes sam, jak chcesz, to moglabym…?
– Kasiu, wiesz, ja jestem wierny swojej zonie…
– Miales byc normalny, ale chyba nie jestes… zastanów sie, chetnie ci dam…duzo dam…
– Dziekuje.
Poszla, oj Kasiu, nawet, gdybym chcial…ale nie chce… nie, po prostu nie.

Pomyslalem, czy szukac Jolki, ale co sie moglo zmienic ? On uzywa kobiet do zycia, do seksu, do placenia jego rachunków, do ratowania dupy, ale zaczynam go rozumiec, jako Pan ma prawo zadac od swojej suki wszystko. Przeciez w pierwszej ich rozmowie, gdy wsadzilem telefon do jej torebki, on powiedzial, ze bedzie dysponowal jej cialem i zyciem, jak on bedzie chcial, a ta sie zgodzila…to jego technika, troszke podkoloruje, podpicuje, dogodzi i lapie muchy na lep. A lekko znudzona mezatka, to idealna ofiara, on gra w teatrze i zaprasza do siebie wszystkie niespelnione aktorki.
Niestety, w tym momencie zrozumialem jak to sie konczy. Kiedys nie umialem analizowac sytuacji, a teraz widze cale schematy postepowan. Wiem co bedzie robic Slawek i moge temu zaradzic. Zmienilo sie moje postrzeganie zycia, a w konsekwencji postepowanie. Nawet jak Kaska byla w ciazy, to on nie chcial sie zenic, bo i po co… byla glupia, albo tak slepa, ze nawet zgodzila sie na d**ga suke… musi z niego byc dobry psycholog, manipulator, który bez litosci wykorzystuje wszystkie slabosci swych ofiar. OK, Slawku, jestes cwany, ale pamietaj, nad jednym cwaniakiem jest zawsze wiekszy cwaniak. Moge poczekac, az to sie samo skonczy, jestem tego pewien, po czasie wezmie sobie nowa dupe, ale na wszelki wypadek wdroze plan awaryjny, o swoje trzeba dbac samemu i nigdy, nigdy nie ufac nikomu.

Wrócilem, wzialem bez cukrowy sok i na seans.
Dlugo siedzieli w lazience, wyszli nago, on ubral spodnie, a moja narzucila szlafrok. Zrobili sobie jedzonko, mlody otworzyl mojego kubusia, chyba mu potrace…i poszli na telewizor. Rozmawiali, smiali sie, calowali… ona dotykala jego, on ja, jak my na poczatku malzenstwa…nostalgia mnie wziela… to bylo tak prawdziwe…tak cudowne, zwyczajne zycie, ona w ciazy i tylko my.

Spokojnie, jestes w innym miejscu, w innym czasie i nie rozmazuj sie jak baba. Nigdy nie patrz do tylu i nie rozpaczaj, bo tego juz nie zmienisz. I wtedy wymyslilem swoje motto zyciowe… dont cry… Wiele razy potem w zyciu, gdy sie wahalem, albo nie wiedzialem co zrobic, to motto dodawalo mi sil. Zawsze gdy stawalem na rozdrozu, slowa – dont cry – uspokajaly mnie, dawaly wiary, ze o zyciu mozesz, w pewnym sensie, decydowac sam, a na pewno nie zalamywac sie. Zawsze jest wyjscie, albo na lewo, albo na prawo, ale to Ty decydujesz, czy zostaniesz cipa, czy kims z jajami. ( dotyczy to równiez kobiet )
Przeszlosc mozesz uzyc tylko do tego, aby sie czegos nauczyc, niewazne, co sie stalo, wazne jest, czy wyciagniesz odpowiednie wnioski, czy to cie zabije, czy wzmocni.

Poszli spac, chociaz po odglosach, w ciemnym nie bylo nic widac, jeszcze zabawiali sie soba. Przesunalem nagranie na poranek, ona wstala pierwsza do lazienki, on na pustym lózku tak sie przekrecil na brzuch, ze gdy moja przyszla i odsunela koldre, jego maszyna lezala miedzy nogami wzdluz rozszerzonych nóg. Ona kleknela miedzy jego udami i zaczela go lizac, jedna dlon miala oparta na posladku, a d**ga pomagala sobie przy obciaganiu. On spal, a ta ciagnela lezac juz na brzuchu, rósl mu powoli, a ona miala swoja przyjemnosc, Lizala jajka, uda, posladki, znowu kutasa, i znowu jajka, az powoli zaczela jechac troche w góre…do sklepienia…mlody jeknal, a ona nie przestawala, delikatnie, ale doszla do analu… a mlody po chwili az sie zerwal…
– Co robisz ?
– Dobrze robie… odwróc sie, nie skonczylam…
– Ale…
– Odwróc.
I on sie odwrócil, a ta juz bez ceregieli wbila sie jezykiem w dziurke. Jego jeki byly muzyka, jej mlaskanie to poezja, a caly widok podnieconej kobiety dogadzajacej mezczyznie to opera. Wiercila swoim pieknym tyleczkiem, tak, ze gdybym mógl tam byc, to zasadzilbym w sam srodek, zlapal za biodra, objal piers, chwycil ja szyje i docisnal jej twarz do jego tylka i patrzylbym z boku jak lize mu dupe i czulbym to samo w swojej, a potem bym sie zlal w srodek, a ona nie przestawala by mu lizac……… Polecialem….ho, ho…jednak wyobraznia to jest cos…
Przestala wielokrotnymi pocalunkami posladków, pleców, i jego szyi, a potem jego ust…
– Mocne to bylo…ale musze do pracy…powiedzial.
– To zapowiedz dzisiejszego wieczoru…
– To znaczy…
– Dzis ci dam…
– Dasz w dupke ?
– Tak, dzis ci dam w dupe… zadowolony…?
– Jezu, jak ja mam pracowac caly dzien ?
– Musze sie przygotowac, dopiero wieczorem, a ty tesknij za mna…
– Szaleje za Toba…
– Ja tez…chodz na sniadanie…

Jak zyc… jak… ?
Dlaczego komus zycie daje klody po nogi, a innemu sle róze… wylaczylem. Dobre, mocne, ale i bolesne. Kiedys za taka opowiesc z jej strony, nosilbym ja na rekach caly rok, teraz widzialem film, na wlasne oczy, zlalem sie, bylo mi dobrze, ale cierpie jakby zelazem przypalali… Czas spac, jutro tez jest dzien, i duzo do roboty.

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir