Mój Bi-zon (czesc 2)

Bdsm

Mój Bi-zon (czesc 2)
„Wlasnie sie masturbuje wyobrazajac sobie, jak siedzisz na moich ustach, a ja wysysam Cie do ostatniej kropelki. Coraz mocniej rozchylam Twój twardy, zgrabny tylek, który czeka bym w niego weszla palcem. Zobacz… jaka jestem mokra…”

W komplecie z sms’em byla fotka. Na niej centralnie mienila sie miesista, bordowa, wygolona cipka. Z pomiedzy rozchylanych przez wilgotne palce warg widac bylo saczacy sie gesty, bialy sok. No i te paznokcie. Dlugie, wypielegnowane, krwisto-czerwone paznokcie, które zapamietam chyba do konca zycia.

Na szczescie wiadomosc przyszla wczesnym wieczorem, a nie jak to bywalo o 2 w nocy. Mialam chwile, by ochlonac i pozbierac mysli, a nie wysluchiwac zlosliwych komentarzy Macka o moich bylych klientach z agencji towarzyskiej. Tak, to byla Malgorzata, moja byla szefowa. I moja byla kochanka. Od tamtej przygody minelo juz dobre kilka lat. I mimo, ze dalam jej jasno do zrozumienia, ze nie chce utrzymywac z nia kontaktu, to raz na jakis czas dostawalam na komórke takie oto seksowne smaczki.

Nigdy nie odpowiadalam na jej smsy. Mimo to nie zmienialam numeru telefonu, ani nie eskalowalam swoich zakazów. Fakt, mój rozum zawsze w takich przypadkach uruchamial wszelkie mozliwe alarmy typu: ani mi sie waz… glupia… nie odzywaj sie… zwariowalas!!?? Jednak cialo ma cos takiego jak pamiec miesniowa, choc w tym przypadku nalezalo by ja nazwac pamiecia cipkowa. Bo ta zawsze przyjemnie wilgotniala, gdy dostawalam smsy od Malgosi. Tak bylo tez tym razem.

Widok jej nabrzmialej waginy szybko dotarl synapsami do mojej Wygolonej, która po chwili zaczela przyjemnie pulsowac i sie lepic. Uff… Macka nie bylo jeszcze w domu, jak zwykle w srody mial trening i wiedzialam, ze mam chwile dla siebie. Bylam juz po prysznicu i siedzialam przed laptopem w lekkich, bawelnianych spodniach, szarym topie, bez bielizny.

Moja prawa reka powedrowala w dól, by przywitac sie zcipka. Lewa dlon zaczela nieudolnie na pasku wyszukiwania hamstera wypisywac znajome frazy… momy loves schollgirl… old and young lesbian… milf with teen girl… Gorace obrazy przywiodly wspomnienia upojnych nocy z Malgorzata.

Znalazlam filmik, który fajnie sie zapowiadal. Klasyczna scena, gdzie dojrzala, cycata mamusia wprowadza mloda „not her daughter” w arkana zmyslowej lesbijskiej rozkoszy. Oddalam sie obrazom. Moje rozchylone nogi powedrowaly na stól ukazujac pelnie mojej kobiecosci na wprost ekranu.

Prawa reka rozpoczela jakze znany mi rytual, który tak uwielbiala moja Lepka: najpierw cala dlon nakryla wagine przyciagajac ja do glebi ciala. Sposród palców zaczal saczyc sie sok. Jeszcze glebiej zapadlam sie w fotelu podnoszac lekko biodra do góry.
Palce powedrowaly miedzy wargi i weszly do srodka. Najpierw jeden, potem dwa, trzy… nasada dloni zaczela uciskac wzgórek Wenery automatycznie stymulujac nabrzmiala juz lechtaczke. Pod opuszkami poczulam znajoma chropowatosc punktu G. Cieplo cipki przyjemnie objelo palce coraz bardziej lepkie od mojej erotycznej wydzieliny.

Panie na ekranie przeszly do konkretów: ta starsza, juz calkiem naga lezala rozkraczona na lózku. Mloda, jeszcze majtkach, ale juz bez stanika lapczywie ssala i gryzla sutki starszej jednoczesnie robiac jej coraz glebszy fisting. Jej waska dlon ginela w czelusciach doswiadczonej kochanki, która doskonale wiedziala, co robi jej najlepiej.

Ach, Malgosiu… wspomnienia jeszcze mocniej uderzyly mi do glowy. Ja tez juz postanowilam dluzej nie czekac. Wyjelam palce z cipki i przez chwile bawilam sie pierscieniem d**giej dziurki. Choc po chwili zaczela ona ustepowac i wpuszczac mnie do srodka postanowilam zajac sie moja Pieszczocha.

Cztery palce wrócily na lechtaczke. Nie musialam ich nawet slinic, moje soki w zupelnosci wystarczaly za lubrykant. Kilka razy dalam klapsa Chetnej by dac sygnal, ze zaraz zacznie sie jazda. Z krocza po calym ciele rozszedl sie przyjemny dreszcz. Lewa dlon mocno zacisnela sie na piersi. Prawa dlon coraz szybciej stymulowala Gleboka zamykajac pomiedzy wargami nabrzmiala lechtaczke.

Odchylilam glowe wysuwajac jezyk z pomiedzy ust, wlosy przyjemnie glaskaly mnie po karku i piersiach. Na monitorze starsza kochanka ruchem nie znoszacym sprzeciwu wlasnie wsadzala mlodszej wibrator w tylek wsysajac sie jednoczesnie w jej skarby… a ja miedzy nogami mialam juz jacuzzi któremu wlasnie ktos wlaczyl tryb turbo…

Nim Maciek wrócil do domu, doszlam dwa razy. Co generalnie bylo malo roztropne, bo luby po treningu zawsze wracal jakis taki bardziej napalony, a ja lubie sobie dawkowac przyjemnosci. Ale co wazniejsze caly ten epizod zmobilizowal mnie, by zrobic kolejny krok w moim biseksualnym planie.

Wiedzialam, ze moja historia raczej sie chlopakowi spodoba, bo jak 99% reszty meskiej populacji sex lesbijski byl na szczycie jego fantazji erotycznych. A tym bardziej, ze glówna aktorka miala byc jego wlasna dziewczyna.

Nigdy wczesniej o tym nie rozmawialismy, bo troche chcialam sie odciac od tamtych czasów i skoncentrowac moje libido na moim ukochanym facecie. Poza tym sex byl na tyle satysfakcjonujacy, ze nie trzeba bylo uwalniac jakis wspomagaczy. Jak jednak widac konsekwentna w swoich postanowieniach to za bardzo nie jestem. Zwlaszcza jesli chodzi o sex. No i skoro tak sie ostatnio sprawy toczyly, to przyszla pora na kolejny krok. I raczej nie zamierzalam owijac w bawelne…

– Jak trening? – zapytalam, gdy juz lezelismy w lózku. Ja jeszcze czulam efekty popoludniowej sesji, wiec bylam w milym nastroju.
– Znosnie. Znowu nie przyszlo kilku kolesi, wiec bylo dosc lajtowo, a nie pelny mecz. Mam nadzieje, ze nastepnym razem wreszcie bedzie komplet. Poza tym jakis taki klapniety je…
– Sluchaj – przerwalam – Bo taka sprawa jest. Wczesniej ci tego nie mówilam, ale po naszych ostatnich seansach z Netflixem i rozmowach, i w ogóle pomyslalam, ze w sumie to powinnam ci o czyms powiedziec…

Maciek jak zwykle przed spaniem jeszcze dlubal cos w swoim smartfonie, wiec niespecjalnie byl skoncentrowany na tym co mówie. Generalnie zawsze mnie to wkuriwalo, ale z d**giej strony wiedzialam, ze szybko zdobede jego uwage.

-Wiesz, ze bylam kiedys z kobieta?
Maciek nawet nie oderwal nosa od komórki. Po chwili ciszy, która dla mnie byla wiecznoscia, odparl:
– Wiem.
– Cooooooooo? Skad? Jaki? – Totalnie mnie zatkalo. – Wez kurwa zostaw ta komórke, jak do ciebie mówie pajacu! Gadaj, skad to wiesz. Ja pierdziele!
Maciek wyszczerzyl zeby.
– Od Majewskiego.
– Od Majewskiego? A skad ty znasz Majewskiego . Wale to! Skad Majewski o tym wie??!!
– Oddychaj… Zaczal prace w twoim korpo niedlugo po twoim odejsciu. Znamy sie jeszcze ze studiów, choc ostatnio nie utrzymywalismy jakos kontaktów. Wpadlem na niego na ulicy kilka miesiecy temu, to poszlismy na piwo. Zgadalo sie, ze tez tam pracowalas. No, a ze aktualnie, to znaczy wtedy, Majewski pukal regularnie pania Malgosie, a ta miala do niego slabosc, to kiedys opowiedziala mu o swojej mlodej kochance. Po szczególach doszlismy, ze musialas byc to ty.
– I nic mi nie powiedziales?

W myslach przeklinalam Malgorzate. Obiecywala mi, ze to na zawsze pozostanie miedzy nami.
– Wiesz. Po pierwsze byla szansa, ze to jednak nie ty. A po d**gie pomyslalem, ze jak bedziesz chciala to kiedys mi sama powiesz. Fakt, skrecalo mnie na poczatku, a ostatnio podczas naszych seansów nawet byl pretekst. No i jak widac przyszla koza do woza.
– Niezle jaja. Czyli zero zaskoczenia. Widze, ze Goska nie dotrzymala tajemnicy.
– Wiesz, minelo jednak sporo czasu. To tylko przypadek, ze Majewski Cie skojarzyl, bo z tego co wiem mocno unikala szczególów osobistych. Pewnie chciala troche podkrecic romans takimi opowiastkami. Wiesz jak to facetów kreci.
– Bylam ciekawa, czy po naszym epizodzie znajdzie sobie jakis nowy obiekt i kogo omota.
– Majewski sie nadaje. Malo ambitny facet, ale za to pale ma ponoc gigantyczna.
– To by sie zgadzalo. To pojemna babka…
– No wlasnie, skoro o kreceniu mowa, to caly zamieniam sie w sluch. I mój wacek tez!
– Haha! – Moje zdenerwowanie szybko ustapilo rozluznieniu. Postanowilam isc za ciosem.
– Poznaj Malgorzate…

I w tym momencie podetknelam pod nos Mackowi telefon ze zdjeciem jedrnej cipki mojej eks-kochanki. A pod koldra poczulam natychmiastowa erekcje paly Macka. Nawet nie bylam zazdrosna.

Malgorzata pracowala w innym dziale niz ja. To bylo klasyczne korpo, kilkuset pracowników, kilka pieter w nowoczesnym biurowcu. Anonimowosc i jeden wielki burdel. Doslownie. To co sie dzialo na wyjazdach integracyjnych moglo byc scenariuszem na niejednego pornosa.

Mimo, ze miejscami naprawde bylam zdegustowana, to sama robota byla bardzo fajna i z czasem wylewajacy sie z kazdej dziury testosteron i estrogen przestal mi przeszkadzac. Nauczylam sie tez trzymac mlodych byczków na dystans i z dlatego wyrobilam sobie opinie zimnej suki, z która nie warto sie zadawac. Bardzo mi ta sytuacja odpowiadala. A Malgorzata?

Malgorzata byla klasyczna, ryczaca czterdziecha. Dawalam jej jakies 43-45 lat. Pózniej sie okazalo, ze bylam blisko. 46. Byla cholernie zgrabna, elegancka, kobieca, dojrzala. Z racji zajmowanego stanowiska mogla sobie pozwolic na najlepsze ciuchy, co bylo widac. Zakupy ewidentnie robila za granica, bo zawsze miala na sobie najnowsze kreacje.

Dyskretny makijaz dodawal jej uroku, a delikatna bizuteria podkreslala kobiecosc. Tak, krecila mnie. I na poczatku budzilo to we mnie spory niepokój, ale pomalu przerodzilo sie to w fascynacje. Nigdy w jej wygladzie nie bylo nic wulgarnego czy wyzywajacego. A moglo byc.

Ze swoim pokaznym biustem i dlugimi, naturalnymi blond wlosami byla obiektem marzen kazdego samca ze dzialu sprzedazy, któremu szefowala. A ze byla madrym i sprawiedliwym bossem, to dzial osiagal wspaniale wyniki. Chlopaki robili wszystko by sie jej przypodobac. Jednak ona trzymala ich na dystans umiejetnie wykorzystujac swój seksapil do korporacyjnych celów.

Jedyna jej ekstrawagancja byly paznokcie – zawsze wypielegnowane do granic mozliwosci (u stóp z reszta tez, co mialam okazje pózniej sama sprawdzic. Zdecydowanie naturalne, dlugie, ale nie dziwkarsko, czesto z mocnym, hybrydowym krwisto-czerwonym lakierem. Czasem niektóre miala zdobione fantazyjnym wzorkiem czy brokatem.

Musiala miec swietna kosmetyczke, na która wydawala majatek. Jej dlonie byly istna galeria sztuki. Zero pierscionków czy obraczki. Tylko te paznokcie. I to one staly sie przyczynkiem do mojej biseksualnej korpo-przygody.

Ja pracowalam w dziale marketingu, wiec z Malgorzata nie mialam czesto bezposredniego kontaktu. Ale wielokrotnie czasami wpadalam na nia w kuchni czy w korytarzu. I jesli tylko byla taka okazja to zawsze chcialam koniecznie zobaczyc, co tym razem wymyslila jej manicurzystka. Oczywiscie dyskretnie jak tylko moglam.

Któregos dnia, gdy robilam sobie pózna kawe Malgorzata weszla, by zrobic sobie herbate. Troche mnie to zdziwilo, bo miala kuchnie na swoim pietrze. Oraz barek w swoim gabinecie, wiec nie musiala bratac sie z planktonem. W kuchni nie bylo nikogo, wiec nie moglam sie wmieszac w „tlum”. Ale ciekawosc byla silniejsza.

Obie stalysmy przy blacie. Udajac, ze mieszam cukier zaczelam kierowac swój wzrok w kierunku jej dloni. Oczywiscie nie zawiodlam sie. Tym razem wybrala piekny, lawendowy odcien, a koncówki paznokci zwienczone byly na ciemnofioletowo. Ubrana byla w szara garsonke, a na szyje oplatal fioletowy, muslinowy szal. Klasa, jak zwykle. Gapiac sie na te cholerne paznokcie zupelnie stracilam poczucie rzeczywistosci. Z otepienia wyrwal mnie glos Malgosi.

– Podobaja ci sie? – zapytala nagle.
– Hmm…? – Na poczatku nie zalapalam o co chodzi.
– Widze przeciez jak zerkasz. Fajny ten lawendowy, co?
– O jesu, tak, sliczny. Przepraszam pania, nie chcialam byc namolna. Tak, ten kontrast na koncu. Cudowne!
– Nie szkodzi, to mile – Malgosia sie usmiechnela, a ja odetchnelam z ulga.
– Ja musze zapytac, ale gdzie przyjmuje ta manicurzystka? To musi kosztowac majatek.
– Nigdzie. Sama je sobie robie.
– Wow. Zazdroszcze talentu. Ja to nigdy nie mam cierpliwosci. – Mówiac to odruchowo schowalam dlonie za siebie.
– Zauwazylam, ze czesto sie im przygladasz…
– Jej, naprawde? No tak. Ale one zawsze sa takie piekne. – nawijalam jak jakas siksa.
– Dziekuje. Zrobic ci takie?

Zamarlam. Przez chwile zapanowala cisza. Malgorzata dostrzegla, ze do kuchni zblizaja sie ludzie i by nie stawiac mnie w klopotliwej sytuacji rzucila:
– Jak masz ochote, to wpadnij do mnie w srode do pokoju jakos po 20:00.
I wyszla. A ja stalam w kuchni jak glupia nie slyszac ludzi, których coraz wiecej bylo wokól mnie.

To byl poniedzialek. Nietrudno sie domyslec, ze przez reszte dnia, caly wtorek i praktycznie cala srode nie myslalam o niczym innym. Wciaz bilam sie z myslami, czy powinnam skorzystac z zaproszenia. O dziwo jakos kwestia relacji biurowej oprawnosci nie zaprzatala mi glowy. Choc poczatkowo zupelnie nie podchodzilam do tej propozycji seksualnie.

Nieobecnosc Malgorzaty w biurze (byla w delegacji) nie ulatwiala w podjeciu decyzji – nie mialysmy okazji minac sie na korytarzu, spotkac wzrokiem, rozmówic w kuchni. Ale z czasem obawy zaczely ustepowac fantazjom o tym, jak to bedzie wygladalo, jaki kolor dobierze, czy bede mogla wybrac, ile to potrwa i tak dalej. Do tego doszly coraz niegrzeczniejsze mysli na temat relacji z ta starsza, dojrzala kobieta.

Niewiele w sumie o niej wiedzialam, poza tym, ze byla rozwódka i miala 2 dzieci. Zakladalam tez, ze moge nie martwic sie o bezpieczenstwo. W srody zazwyczaj wiekszosc jej dzialu byla w terenie, a pokój Malgorzaty miescil sie w d**gim koncu biura. Prawdopodobienstwo, ze ktos znajomy mnie tam nakryje bylo wiec niewielkie.

W srode rano poszlam do pracy z decyzja – raz sie zyje. Chcac wypasc jak najlepiej ustawilam siebie jeszcze szybka wizyte w nail-barze, zamiast lunchu. Nie, nie by malowac paznokcie, ale by je przygotowac na seans z Malgosia. Ubzduralam sobie, ze przy jej perfekcji kazdy szczegól bedzie szalenie istotny.

W srode o 14:00 dostalam niespodziewanego maila, bez tresci, z jednym slowem w temacie: „Bedziesz?”. Widocznie musiala juz wrócic z delegacji, choc w biurze jej jeszcze nie widzialam. Po chwili odpisalam: „Oczywiscie, 20:00, tak?”. Co bylo glupie, bo Malgorzata byla znana ze swojej dokladnosci i punktualnosci. Nawet mnie nie zdziwilo, ze juz nie odpisala.

Do konca dnia siedzialam jak na szpilkach. Po 17:00 biuro zaczelo pustoszec. Kolezankom sprzedalam scieme, ze musze nad czyms pilnie posiedziec. Po 19:00 nie bylo juz na moim pietrze praktycznie nikogo. Ochrona wlaczyla techniczne oswietlenie nadajace przestrzeni przyjemny pólmrok. Przez okna wdzieraly sie swiatla pobliskich biurowców. Chwile prze dwudziesta z bijacym sercem ruszylam w kierunku biura Malgorzaty.

Gdy podeszlam do jej pokoju zauwazylam, ze wszystkie zaslony sa opuszczone. Zapukalam.
– Wejdz, prosze…
Wsunelam sie do pokoju zamykajac za soba drzwi. Malgosia siedziala przy biurku. Tym razem miala na sobie biala koszule, rozpieta na tyle, ze widac bylo fragment kremowego stanika. Obok biurka lezaly szpilki. Pokój rozswietlala tylko lampka, jasna na tyle, by asystowac przy planowanej sesji. Z wiezy w rogu pokoju saczyl sie mily chillout.
– Dobry wie…
– Zamknij drzwi.
Karnie spelnilam prosbe i nie wiedzac co robic dalej stanelam w rogu pokoju.
– No chodz, chodz…
Malgosia wstala i podeszla do mnie. Nie pytajac o zdanie polozyla dlonie na moich ramionach i pocalowala w policzek.
– No nie mów, ze sie denerwujesz.
– Oj, sama nie wiem, Pani…
– Daj spokój, Malgosia jestem!
– Gosiu, twoja propozycja byla tak niespodziewana, ze totalnie nie wiedzialam co zrobic. No ale jestem.
– Fajnie, ciesze sie. Pewnie juz zauwazylas, ze na punkcie manicure mam obsesje. Zanim weszlam w swiat korpo bylam… kosmetyczka. Pewnych nawyków widocznie nie da sie zapomniec.
– No tak, to wiele tlumaczy. – Bylam coraz bardziej rozluzniona. Deklaracja Malgosi sprawila, ze automatycznie stala mi sie blizsza.

Kontynuujac niezobowiazujaca rozmowe podeszlysmy do jej biurka. Gdy usiadlysmy na fotelach Malgorzata przybrala niby oficjalna poze, zapytala:
– Witam. Co pania do mnie sprowadza?
W mig pojelam o co chodzi. Polozylam dlonie na biurku i wdzieczac sie zakomunikowalam:
– Poprosze jakis piekny manicure. Mam wieczorem randke i chce wygladac szalowo.
Zasmialysmy sie obie. Malgosia chwycila za raczke szuflady biurka i otwierajac ja troche zawstydzona powiedziala:
– Tylko sie nie smiej…

Oniemialam. W srodku w idealnym porzadku urzadzone bylo paznokciowe królestwo: lakiery i akryle najlepszych marek, tipsy, toniki, kremy, waciki, pilniki, oliwki, cyrkonie, balsamy… no, czego tam nie bylo.
– Full profeska – pochwalilam. – Gdzie znajde cennik?
– Dla naszych stalych klientów dzisiaj pracujemy gratis! – Malgosia nie wychodzila z roli.

Przyznala, ze ostatnio zupelnie nie miala okazji, by poza swoimi paznokciami zrobic cos wiecej. Dlatego moja obecnosc tak ja cieszyla. Pochwalila moje dlonie. Przyznalam sie do poludniowej wizyty w nail-barze co skwitowala szczerym smiechem. Jak nietrudno sie domyslec od razu zauwazyla mase niedoróbek. Moja decyzja o wyborze koloru, a jakze, krwisto-czerwonego wyraznie wprawila ja w jeszcze lepszy nastrój. Ujela moja prawa dlon, delikatnie ale stanowczo. Ja automatycznie przymknelam oczy.

Nie rozmawialysmy duzo. Jej bliskosc, delikatny zapach perfum i skupienie wytworzyly swoisty kokon, w którym zanurzylam swoje zmysly. Podziwialam jej dokladnosc i starannosc. Kazdorazowe zetkniecie naszych dloni wprawialo mnie w coraz przyjemniejszy, nieznany dotad stan. Gdy je ujmowala to mialam wrazenie, ze celebruje ten moment, chlonie cieplo i fakture mojej skóry. Poczatkowe glaskanie, które wzielam za formalnosc, stawalo sie czyms wiecej… jakby zaproszeniem. Lecialam na swoja manicurzystke!

Co jakis czas nasze spojrzenia spotykaly sie na chwile, jakby szukajac aprobaty i akceptacji calej sytuacji. Po chwili Malgosia wracala do pracy. Nasze twarze byly blisko, czuc bylo cieplo oddechów. Coraz bardziej walczylam z narastajacym, zaskakujacym podnieceniem. Jednak kontekst calej sytuacji sprawial, ze czulam sie nieswojo. Co tu sie dzieje???

W pewnym momencie Malgorzata poprosila, bym przytrzymala dlonia jej wlosy. Byly bujne, dlugie i niesamowicie miekkie. Nie miala spinki, ja z reszta tez nie, a troche przeszkadzaly w calym rytuale. Naiwnie spelnilam prosbe. To sprawilo, ze znalazlam sie jeszcze blizej niej, jej twarzy… Przez chwile pracowala w skupieniu. Dla wygody oparlam reke na jej ramieniu. Dlon musnela policzek.

Zastyglam. Malgosia podniosla glowe.

Patrzyla na mnie. Ja na jej usta. Ona na moje usta. Ja szukalam jej wzroku. Ona bladzila swoim po mojej twarzy.

Trwalo to chwile. Albo cala wiecznosc.

Zacisnelam swoje uda. Ona scisnela moja dlon.

Moje usta sie rozchylily. Juz mialam powiedziec:

– Ja…

Malgosia nie dala mi dokonczyc. Jej wargi przylgnely do moich. Zastyglam. Trwalo to milisekundy. Chyba. Po chwili, nie czekajac na moja reakcje jej jezyk zaczal szukac kontaktu z moim. Zakrecilo mi sie w glowie. Dzialalam jak na autopilocie. Juz… juz mialam oddac pocalunek, gdy z glebi mnie doszlo mnie wolanie mojego zdrowego rozsadku.

„O ja pierdole!”

Oderwalam usta od ust Malgorzaty. Ta tez troche oszolomiona próbowala ogarnac mysli. Zerwalam sie z fotela i w amoku wybieglam z pokoju, zupelnie nie slyszac jej wolania. Zbiegajac po schodach w glowie mialam mieszanke podniecenia, zaskoczenia, strachu, niepewnosci.
Ale przede wszystkim podniecenia. Zajebistego podniecenia.

„Kurwa, kurwa, kurfaaaaa…”

Jak ja sie jutro wyspowiadam laskom w pracy z tego jednego, niepomalowanego paznokcia?

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir